O kobietę trzeba walczyć, zabiegać, zdobywać. Trzeba przymykać oczy, kiedy strzela focha i obsypywać prezentami. Takie miał wyobrażenie o relacjach damsko-męskich. Samotnie wychowująca go matka zawsze mówiła, że facet powinien być szarmancki i kulturalny. Taki starał się być. Odkąd pamięta!

TAKA MIŁOŚĆ SIĘ NIE ZDARZA

Monikę poznał w liceum. Chodziła do równoległej klasy. Zauważył ją już pierwszego dnia. Była szczuplutka, delikatna i miała niezwykle subtelne rysy twarzy plus piękny uśmiech i zagadkowe spojrzenie. Intrygowała go. Długo nie wiedział jak mógłby się z nią zapoznać. Szczęście mu jednak sprzyjało, bo któregoś dnia Monika sama na niego wpadła – w drzwiach szkoły. Przez ułamek sekundy był tak blisko.  Poczuł jej zapach. Pachniała obłędnie. Nie zmarnował tej szansy. Nie mógł! Zażartował, a ona uśmiechnęła się szeroko i z humorem odpowiedziała na jego żart. Zaiskrzyło, a on nie dał plamy i od razu zaproponował jej spacer po Parku Skaryszewskim. Zgodziła się. ZGODZIŁA SIĘ!

Ten pierwszy wspólny spacer zapamięta do końca życia. Była piękna wrześniowa pogoda, wokół mnóstwo ludzi i ONI. On, nieco speszony, ale pełen wiary w powodzenie akcji, i Ona. Jaka? Skąd mógł wiedzieć?! Z całą pewnością zachwycająca, czarująca, promienna, radosna – to widział! Przypuszczał, że wpadł jej w oko, bo śmiała się z jego głupkowatych żartów, patrzyła na niego z zainteresowaniem i uważnie słuchała tego, co miał do powiedzenia. Na koniec wyznała mu, że świetnie się przy nim czuje, że jest doskonałym towarzyszem spacerów i… zaproponowała żeby przyszedł do niej na imprezę w najbliższą sobotę. Wprawdzie nie zaprosiła z jego klasy nikogo, ale to miała być świetna okazja żeby poznał jej znajomych z mat-fizu. Czuł, że trafił szóstkę w totka.

KONKURENCJA BYŁA SILNA

Tak jak sądził nie był jedynym, który usiłował Monikę ukraść tylko dla siebie, ustrzelić na wyłączność. Kręciło się wokół niej kilku chłopaków, ale czuł, że to on ma szansę. Widział jak na niego patrzyła. No i zaplusował na starcie. Przyszedł z kwiatami. Jako jedyny. Bał się trochę, że wyjdzie idiotycznie, ale nie. Jego gest został doceniony. Cały wieczór tańczyła tylko z nim. I to był początek. Moment od którego wszystko tak naprawdę się zaczęło. Pierwszy pocałunek, czuły dotyk, ogromna fascynacja. Tego wieczoru odważył się i zapytał czy zechciałaby się z nim spotykać częściej. Powiedziała, że tak i przytuliła się do niego mocno. Była taka ciepła i krucha jednocześnie. Była niesamowita.

Fascynacja trwała całe liceum. Razem spędzali wakacje, uczyli się do matury, snuli po mieście i chodzili na imprezy. Poznali smak bliskości i każdego dnia uczyli się siebie, poznawali, dogrywali. On ją rozpieszczał. Nosił na rękach, wyręczał, odwoził do domu, zaskakiwał, organizował czas, zabiegał i dbał o nią. Chciał żeby przede wszystkim była szczęśliwa. Kiedy widział ją uśmiechniętą, czuł się spełniony, zadowolony, pewny siebie. Umiał sprawić, ze rozkwitała. A ona? Doceniała to, odwdzięczała się – choć nie zawsze, ale przecież nie o to w tym chodziło… Była kobietą, jego kobietą i chciał, żeby czuła się wyjątkowo. Ot, co!

Matka kibicowała tej relacji od początku. Mówiła mu co sprawia dziewczynom radość i podpowiadała jak powinien się zachować prawdziwy facet. Trochę przeginała. No dobra, cholernie przeginała i doprowadzało go to czasem do białej gorączki! Trochę za bardzo się wtrącała, ale nie umiał postawić jej granicy, bo przecież zawsze go wspierała. I sama już raz oberwała solidnie od jego ojca. Zostawił ją kiedy była w ciąży, a potem uchylał się od płacenia alimentów i robił wszystko byle tylko nie poznać własnego syna. A syn? Syn nie chciał jej już dokładać. Słuchał więc co mówiła, dzielił to na pół, czasem przeklął szpetnie w myślach i…  i robił swoje. Tak, czy siak była dla niego ważna. Bardzo. Wiedział, że oddałaby wszystko, byle tylko był zadowolony z życia, byle mu się układało.

Monika lubiła jego matkę choć uważała, że za bardzo się wtrąca. Wielokrotnie robiła mu wyrzuty, że nie potrafi jej się przeciwstawić, że trochę brak mu charakteru. Był wtedy zły i głęboko nieszczęśliwy. Dla obu chciał jak najlepiej. Obie kochał najbardziej na świecie. Tak bardzo mu zależało żeby były szczęśliwe.

STUDIA BYŁY KOLEJNYM ETAPEM

Na wymarzone studia dostali się oboje. Ona zdała na Informatykę, a on na Marketing i Zarządzanie. Pierwszy rok upłynął im na nauce, poznawaniu nowych ludzi, imprezach, testach i egzaminach. Siłą rzeczy mieli dla siebie nieco mniej czasu. Nowe środowisko, całkiem inne lokalizacje – już nie ta sama szkoła. Po kilku miesiącach z przerażeniem zdał sobie sprawę, że widują się znacznie rzadziej, nawet na prywatki zdarza im się wybrać osobno. Znali wprawdzie swoich nowych przyjaciół, ale to nie było już to samo. Monika wsiąkła w grupę ludzi z roku, a on zaangażował się w uczelnię tak bardzo, że w krótkim czasie udało mu się nawet mocno awansować w strukturach samorządu studenckiego. Robił karierę, a ona wymykała mu się z rąk. Po trochu.

MONIKA ODESZŁA PO RAZ PIERWSZY

Chwile przed wakacjami Monika poinformowała go, że zakochała się w Romanie i nie chce być z nim już dłużej. Że to definitywny i nieodwołalny KONIEC! Potrzebowała zmiany, nowych emocji, mocnych wrażeń, a on nie umiał już jej tego dać. Od kilku tygodni w jej kobiecym świecie pojawił się ten drugi. Facet, któremu nie umiała się oprzeć podobno żadna dziewczyna. Umięśniony testosteronowiec, samiec ALFA czyli przywódca stada. Zimny, zasadniczy i mocno egoistyczny. Wytłumaczyła, że znudziły jej się już te romantyczne kolacje przy świecach, kwiaty, kina, opery i spacery. Chciała czegoś więcej. Chciała ostrej jazdy bez trzymanki. W głębi duszy poprzysiągł sobie, że kiedyś jej ją zapewni…

Tymczasem nawet nie próbował z nim konkurować. Odsunął się w cień, trochę załamał, mocno zapadł w sobie i pogrążył się w swojej nowej pasji- historii. Całe wakacje czytał. Nie chodził na imprezy, nie uczestniczył w życiu towarzyskim. Wykasował jej numer z telefonu i poprosił wspólnych znajomych żeby nawet mu o niej nie wspominali. Bardzo cierpiał, ale nie obnosił się z tym żalem i przygnębieniem. Prawdy dotyczącej powodu rozstania nie zdradził nawet mamie. Czuł się upokorzony na maksa. Postanowił, że nigdy więcej nie będzie tak bardzo starał się o kobietę, bo nie warto. O Monice słuch zaginął. Wymazał ja z pamięci, choć w sercu siedziała nadal. Głęboko.

ZMIENIŁ SIĘ BARDZO

W październiku, odkrył ze zdumieniem, że dziewczyny z uczeni łypią za nim wzrokiem. Jak mógł wcześniej tego nie dostrzegać?! Mało tego, nie tylko łypały, ale nawet same przejmowały inicjatywę. Spotykał się z Martą i jej ogromnym biustem, potem z roztrzepana Dominiką, namiętną Adą i zwariowaną Maryśką. Nie, nie naraz, ale kiedy nudziła mu się jedna – sięgał po drugą. A one? Jakby nic sobie z tego nie robiły. Bawiły się życiem. Smakowały go szukając faceta na stałe. On nie szukał, a jednak stale znajdował.

Na trzecim roku dostał nagrodę dziekana, przewodził samorządowi i był popularnym facetem za którym nadal biegały dziewczyny. Bardzo się zmienił. Przestał być uroczym ciapciakiem biegającym za kobietami z różą w zębach. Zapisał się na boks tajski i wyswobodził z nadopiekuńczych skrzydeł mamy. I wtedy właśnie, gdy z aktualną narzeczoną płynął za rączkę Alejami Jerozolimskimi zobaczył ją – Monikę. Stała na przystanku tramwajowym i…bacznie obserwowała go. Kiedy na nią spojrzał machnęła mu dłonią, delikatnie uśmiechnęła się, wsiadła do wagonu i odjechała. Cała ona. Wieczorem zadzwoniła na stacjonarny – tego się po niej nie spodziewał. To nie było w jej stylu. Mama podała mu słuchawkę. Czy miał ochotę z nią rozmawiać? Właściwie czemu nie… Może to ten moment? Może właśnie uda mu się dać jej popalić, zapewnić wrażenia za którymi kiedyś tak bardzo tęskniła?

MONIKA WRÓCIŁA?

Monika zaproponowała spotkanie. Kiedy zapytał po co – zamilkła. Szybko jednak pokrył to milczenie śmiechem i udało im się ustalić datę tego spotkania. Niczego sobie po nim nie obiecywał. Ubrał się nonszalancko i przywdział obojętny, zblazowany wyraz twarzy. Kiedy ją zobaczył serce niemal nie wyskoczyło mu z piersi. Kochał ją niezmiennie. Był tego bardziej niż pewien. Tak bardzo ją kochał, tak bardzo jej pragnął. Była nadal całym jego światem, ale tym razem nie zamierzał do tego się przyznawać choćby nie wiadomo co. Nie chciał by znowu potraktowała go jak kiedyś. Nie chciał być frajerem, ckliwym półmózgiem. Monika widziała to najwyraźniej inaczej. Zapytała wprost czy mogliby spróbować raz jeszcze. Po czasie zrozumiała, co straciła. Wyszalała się, wyszumiała i zatęskniła. Tłumaczyła jak bardzo tęskni, jak było jej bez niego smutno i beznadziejnie. I że Roman to była pomyłka. Tragiczna pomyłka.

Chwilę się zastanawiał. Gdyby nie urażona męska duma -od razu wziąłby ją w ramiona. Nie zrobił tego jednak. Kalkulował. Powiedział, że musi to przemyśleć, bo kogoś ma, a poza tym od ich rozstania wiele się zmieniło, a on  nie jest tym kimś, kogo znała. Zapytał czy mimo to, chce ryzykować. Skinęła głowa. Poprosił o czas na podjęcie decyzji. Widział, że była zszokowana i przeraźliwie smutna, ale próbowała nie dać tego po sobie poznać. Chyba liczyła na coś innego. Spodziewała się innej reakcji.

Po tygodniu spotkali się ponownie i zaczęli wszystko od początku, choć całkiem od nowa. Postanowił udowodnić jej z całą mocą, że tamtego chłopaka już nie ma. Postanowił sprawić, żeby dostała to, na co zasłużyła. Nie było już noszenia na rękach, nie było kwiatów bez okazji ani nudnych wypadów do kina. Były kłamstwa, brak szacunku, niepunktualność i mnóstwo konfliktów. Ona była zazdrosna, on zajęty swoimi sprawami i bardzo wkręcony w udowadnianie jej czegoś. Po roku związek zakończył się z hukiem. On odszedł do siostry swojego kolegi, a ona wróciła do Romana. Od tamtego czasu przestali mieć jakikolwiek kontakt.

ZAFUNDOWAŁ JEJ OSTRĄ JAZDE BEZ TRZYMANKI

Wiedział, że bardzo ją skrzywdził. Miał świadomość, ze zachował się jak trep, upokorzył ją i przeczołgał tylko po to żeby udowodnić jej, że jest coś wart, żeby zagrać jej na nosie. Zrobił to mimo, że bardzo ja kochał. Zrobił to, bo poza miłością równie mocno ją nienawidził. Przed laty zdradziła go…

Po studiach wyjechał do Niemiec. Tam sprowadził mamę, założył rodzinę i ustatkował się, stając znowu fajnym facetem z zasadami. Poznał kobietę, która pozwoliła mu się rozpieszczać i chwaliła go, na każdym kroku dając dowody swojej miłości. Moniki jednak nie zapomniał. Czasem o niej myślał, czasem fantazjował, czasem miał nadzieje, że kiedyś jeszcze się spotkają. Obiecał sobie, że ją przeprosi, że wyprostuje to co spieprzył. Byli w końcu dorośli. Mogli się przecież przyjaźnić. Tak bardzo pragnął ja za wszystko przeprosić.

MONIKA ODESZŁA PO RAZ DRUGI…

Kiedy przyjechał  w delegację do Warszawy pierwszą rzeczą jaka zrobił, był telefon do rodziców Moniki z prośbą o namiary na nią. Nikt jednak nie odbierał. Nie miał zbyt wiele czasu, więc żeby przyspieszyć sprawę postanowił pojechać w miejsce gdzie kiedyś mieszkała. Drzwi otworzyła mu jej matka. Strasznie się postarzała, zmizerniała. Kiedy go zobaczyła wpadła w szloch. Przeraził się. Przytulił koścista staruszkę przeczuwając najgorsze. Nogi się pod nim ugięły. Czuł, że nie może oddychać. Po kilku minutach, mama Moniki, łamiącym się głosem powiedziała mu, że jej córka nie żyje. Po ślubie z Romanem wszystko zaczęło się psuć. Mąż nie szanował jej, bił, choć nie przyznawała się do tego. Miesiąc temu przyszła do niej ostatni raz. Była bardzo nieszczęśliwa. Wspominała swój wcześniejszy związek z nimi żałowała swojej pochopnej decyzji, tego że odtrąciła tak fajnego wartościowego faceta, że go skrzywdziła. Żałowała, że dała mu odejść, że zabrakło rozmowy, że nie dość walczyła o tą jedyną, prawdziwą miłość. Wróciła do domu i targnęła się na swoje życie. Skutecznie. Nie zostawiła listu, nie pożegnała się. Odeszła…

BO ŻYCIE TO NIE BAJKA!

Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. To była jego wina. Jego cholerna wina. To przez te ambicje, urażoną dumę i głupotę stracił ją na zawsze. To przez niego. A przecież była najważniejsza kobietą w jego życiu, najukochańszą, najwspanialszą, najdelikatniejszą. Spieprzył życie sobie i jej. Schrzanił to koncertowo. W mię głupiej, męskiej dumy…

Wracając do Niemiec zastanawiał się co teraz. Jak ma dalej żyć ze świadomością tego, co zrobił. A przecież matka zawsze mu mówiła, ze kobiety są kruche, że trzeba o nie się troszczyć, być czułym i ciepłym. I co? Stał się takim złamasem jak jego ojciec. Był nawet gorszy. Zemścił się na kobiecie, która go kochała. Pozwolił żeby zmarnowała sobie życie. Wypuścił z rąk, rozczarował, oszukał…

List do mężczyzny, który był moją pierwszą miłością cz.1!

Photo by Clarisse Meyer on Unsplash

Podziel się tekstem z innymi:
  • 42
  •  
  •  
  •  
  •  
    42
    Udostępnienia

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.