Moja tarczyca to histeryczka. Zajadła, zacięta i nieustępliwa. Raz łagodna i urocza, a następnego dnia pokręcona po całości. Świruje, wariuje i zmienia nastroje od lat! Raz w lewo, raz w prawo, raz pędem do przodu, a za moment dwa kroki w tył. Dość trudno przewidzieć w jakiej formie obudzi się kolejnego dnia. Jedyne co mogę zrobić to się do niej uśmiechnąć i usiłować nakłonić ją do wstawania prawą nogą.
Ego! Na pierwszym planie
Jak sobie radzisz, kiedy dopadają Cię czarne myśli, kiedy myślisz, że jesteś gorsza, nieudolna, mało sprytna, naiwna…? Jakie masz sposoby żeby zapomnieć o tym, że dałaś plamę (znowu, jak zwykle…!). Objadasz się, głodujesz, upijasz, idziesz do wróżki, biegniesz na siłownię, pieczesz ciasto, lepisz pierogi i gotujesz kompot dla domowników, słuchasz głośno muzyki? Jak zagłuszasz samą siebie? I dlaczego to robisz? A jakie nagrody stosujesz kiedy coś Ci się uda? Jak fetujesz swoje zwycięstwo? Śpiewasz za kierownicą, chwalisz się przyjaciółce, kupujesz parę nowych butów? Mówisz sobie kilka ciepłych słów? Doceniasz…
Może warto poznać i oswoić siebie. Pogłaskać po główce? Polubić. To, co Ci przeszkadza, a da się zmienić-zmienić, a resztę zaakceptować? Może to właśnie ten moment?!

