Kantuj, mieszaj i graj po swojemu

„W życiu chodzi o umiejętne granie tymi kartami, które masz w ręku.”

Josh Billings

Jakie masz karty? Umiesz zachować pokerową twarz, lubisz chodzić  na wojnę a może wolisz zaglądać w siebie odkrywając zakamarki duszy niczym kolejne karty tarota? Co tam, najważniejsze, że jesteś właśnie taka, a nie inna. I co z tego, że szybko wpadasz w złość, uwielbiasz plotki, boisz się własnego cienia i nie umiesz sprzeciwić się szefowi? Że nie znosisz jeść ryb (mimo tego, że zawierają cenne oleje), warzyw i owoców, a w nocy wykradasz z szafek starannie zakamuflowane tam za dnia  słodkości (o żesz!).

BĄDŹ TAKA JAKA JESTEŚ!

Co z tego, że nie wyglądasz jak modelka, albo wprost przeciwnie i wnerwia Cie to. A może masz pokaźną kolekcję zmarszczek, żyłki na nogach, obwisłe piersi, wątłe włosy, łamliwe paznokcie, odstające uszy czy trzeci podbródek? A może za mało czytasz, nie to co trzeba? Ćwiczysz, albo nie. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Tylko po co? Dlaczego chcesz być jak inne, jak wszyscy. Przecież inni mogą równie dobrze wzorować się na Tobie, jeśli tylko chcesz?! Każda opcja może być zła aż nie odkryjesz tego, co jest ci potrzebne, co sprawia przyjemność i pomaga cieszyć się życiem. Aż nie zaakceptujesz siebie.

JESTEŚ NIESAMOWITA, JEDYNA W SWOIM RODZAJU!

Sama długo wpadałam w stan odrętwienia czytając kolejne kolorowe historie idealnych kobiet. Ba, czasem nawet sama je tworzyłam. Pastelowy obraz naniesiony na szkic ołówkiem. Będąc dziennikarką zajmującą się także modą patrzyłam na modelki. Fantastyczne kobiety. Fantastyczne, ale dokładnie takie same jak my. Każda z nich miała swoje mocne i słabe strony. Fizyczne „defekty” przed sesją były starannie zatuszowane, schowane, upchnięte pod makijażem, skorygowane strojem. Pracował nad tym cały sztab ludzi. Makijażystka, fryzjer, stylista, osoba zajmująca się właściwym oświetleniem (światło może być naszym wrogiem, albo sprzymierzeńcem!), fotograf (życzliwe oko to najcudowniejszy kosmetyk!). Wszystko po to byśmy uległy tej iluzji. Iluzji idealnego piękna obleczonego fantastycznym ciuchem.

NIE WTAPIAJ SIĘ W TŁUM – POZOSTAŃ SOBĄ!

Kiedyś nie dostrzegałam tego szaleństwa. Nie widziałam jak jesteśmy wciskane do szufladek, nie dostrzegałam z jak wielka presją przychodzi zmagać nam się co dnia. Musimy być fit (ja akurat uważam, że ruch jest super, bo czyści głowę ze stresu!), musimy być perfekcyjnymi paniami domu, idealnymi (rozsądnymi, otwartymi ale nie za bardzo, wyrozumiałymi lecz nie nad miarę) matkami, tolerancyjnymi obywatelkami, niezależnymi kobietami, powabnymi żonami, ambitnymi pracownikami, pilnymi studentkami  itd., itd., itd… Strasznie dużo tych musów (truskawkowy smakuje najlepiej!). Tymczasem jakiś czas temu dotarło do mnie (cholera, dość późno?), że my kobiety nic nie musimy poza tym, żeby odkryć o co nam chodzi, czego chcemy, a czego nie, o czym marzymy i jakie chcemy być. I pokochać siebie z wadami i zaletami. I nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą na swój własny, niepowtarzalny sposób.

O tym będzie ten blog. O akceptacji. O miłości własnej z odrobiną egoizmu. O tym jak nie oszaleć. Jak dogrzebać się do własnego szczęścia i wreszcie jak pokochać siebie. Pokochać tak naprawdę.

I nauczyć się o siebie dbać. Tak, jak tego potrzebujemy. Bez spinki. Bez powinności i musów. Z radością! Mimo wszystko i wbrew wszystkiemu.

 

Dlaczego warto czytać ten blog?

Choćby po to:

  • żeby wreszcie poczuć się dobrze we własnej skórze, zacząć żyć, być ważną, znaleźć chwilę także dla siebie
  • przeczytać o tym co dotyczy większości z NAS, wielu kobiet, choć zawsze przypuszczałaś, że jesteś w tym osamotniona (cholera, inne też czasem obgryzają paznokcie i czytają senniki?!)
  • by dowiedzieć się jak z codziennością radzimy sobie My (Ty, ja i NASZA sąsiadka z drugiego piętra:-)), psychologowie i inne osoby także, te znane z pierwszych stron gazet
  • by mijając witryny sklepowe uśmiechać się do swojego odbicia – dlatego, że wyglądasz jak TY, a nie jak ktoś inny
  • żeby przeczytać opowiadanie, które Cię, choć na chwilę, rozbawi, wzruszy
  • a może i po to żeby poznać sposoby na relaks i wybrać sobie takie, które pasują właśnie Tobie
  • żeby pokombinować z  wyglądem, poznać własne ciało z innej perspektywy (i bez oceniania czy samokrytykanctwa!), sprawdzić które jego elementy warto podkreślić (i jak) a które zakamuflować (i jak)
  • by dowiedzieć się o makijażu, który zrobisz sobie sama i będziesz się w nim dobrze czuła, o czarach urodowych odprawianych w kuchni, a poprawiających cerę, włosy i skórę
  • żeby przeczytać o moich doświadczeniach z mazidłami, zapachami, tynkami 😉 różnej maści i opowiedzieć mi o swoich eksperymentach z papkami piękna
  • żeby się uśmiechnąć

Na tym nie koniec…

  • Jeśli chcesz otrzymywać ode mnie informację o nowych artykułach pojawiających się na blogu, zapisz się na mój newsletter. Zapewniam, że nie będę wysyłała Ci niczego innego, bo sama nie znoszę zaśmieconej spamem skrzynki pocztowej