idealne życie to wirtualny wymysł

Idealny świat to oszustwo! Żyjemy w świecie wielkiej ułudy, paskudnych kłamstewek i manipulacyjek. Karmimy się (i karmieni jesteśmy) bajkami o tym jak wygląda życie, a potem z przerażeniem odkrywamy, że te opowieści, którymi nas mamiono od lat – niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. I dotyczy to większości ważnych dla nas sfer: miłości, macierzyństwa, relacji międzyludzkich czy choćby nawet samotności…

Większość powieści romantycznych i filmów dotykających tematyki szeroko pojętej miłości i cukierkowych relacji damsko-męskich powinno się wciągnąć na listę lektur zakazanych. Niektóre twory literackie nie powinny w ogóle dostawać pozwolenia na budowę. Dlaczego? Wciągają bowiem swoich czytelników czy też widzów w kompletnie wyimaginowany świat jedwabiów i satyny. A nam brak dystansu… Skłonni jesteśmy wierzyć, że prawdziwe życie właśnie tak wygląda. Skoro tak wygląda, to nasz byt jest wyjątkowo lichy, marny i jakiś taki wybrakowany.

Tymczasem życie w całej swojej rozciągłości i towarzyszące mu uczucia nie są nie tylko gładkie czy połyskujące, ale raczej zmięte, zmiennocieplne i lekko przepocone! Przecież nasze istnienie nie jest ani jednowymiarowe, ani czarno-białe ani nawet uprasowane.

Bardzo wysoką cenę przychodzi nam płacić za bezustanne czynienie porównań i pragnienie dostosowania się, umoszczenia, wpasowania w ten świat ułudy i blichtru pozornego.

„Najczęstsze małżeństwo – ich czworo: on, ona, jej wyobrażenie o nim, jego wyobrażenie o niej.” Claude Roy

Mężczyźni

Kiedy poznajemy mężczyznę przystającego do naszej koncepcji hormonalnej – świat na chwile wstrzymuje oddech. Cały nasz świat wewnętrzny dostaje dygotu. Nic do nas nie dociera, jesteśmy zaklęte w zmysły. Po chwili jednak emocje z lekka opadają i zaczynamy mieć realne wyobrażenie jak to teraz powinno być.  Spodziewamy się, że osobnik bliski sercu będzie naszym rycerzem, twardym, niezłomnym, a zarazem ciepłym, czułym, troskliwym i delikatnym…. Będzie nas nosił na rękach, tulił, obsypywał komplementami, prezentami i da nam poczuć się prawdziwą kobietą (jakbyśmy sobie tego nie mogły zapewnić!).

Hola, hola  – czyżbyśmy zapomniały, że ideałów nie ma? Nie, my tylko wtopiłyśmy się w serialowy scenariusz zakładający, że po świcie chodzą postacie zerojedynkowe,  ludzie bez skazy, superbohaterowie i bardzo, bardzo męscy goście o gołębim sercu i duszy sarniej…

Te brednie rodem z harlekinów przejmują na czas jakiś stery nad rozumem. Nasza głowa zamyka się w klatce wyobrażeń, które przegrywają bój z rzeczywistością. Nasz nowy ukochany nie umie czytać w myślach, nie kupuje kwiatów, nie znosi krewetek i czasem nawet się poci (jasna cholera!).  Straszne rozczarowanie…

Dziewczątka, a potem dojrzałe kobiety całe życie wyczekują przysłowiowego rycerza na białym koniu, bo facet z krwi i kości jest zbyt realny.

Macierzyństwo

Obrazek. Siedzisz na bujanym fotelu. Umalowana, pięknie uczesana i elegancko ubrana. Karminowe usta, szpilki, długie, wypielęgnowane paznokcie. Obok Ciebie stoi kołyska, którą delikatnie trącasz nogą wprawiając ją w ruch. W kołysce pyzata, rumiana i śmiejąca się przez sen dziecina tuli się do pluszowego misia. W tle delikatna muzyczka, za oknem szum drzew i śpiew ptaków. Ty, zrelaksowana, wyspana i szczęśliwa siedzisz i przyglądasz się własnemu szczęściu. STOPKLATKA.

Obrazek. Biegasz z rozwianym włosem ogarniając dom, wstawiając pranie, myjąc zęby itd. itp. Korzystasz, że maleństwo właśnie usnęło. Ubrana w rozciągniętą koszulę nocną (tak wygodną do karmienia), w przydeptanych kapciach, bez grama makijażu. Kiedy kończysz i postanawiasz jeszcze szybko wbiec pod prysznic słyszysz płacz…

Część młodych matek przeżywa kosmiczne rozczarowanie macierzyństwem, bo są piekielnie zmęczone, mają małe wsparcie, a do tego karmione były idyllicznymi obrazkami w których nie było miejsca na krew, pot i łzy. Poród jest magiczny mówili, ale o pioruńskim bólu wspominał mało kto.

A przecież macierzyństwo jest niezwykłe, piękne tyle, że wpisane jest w nie zmęczenie właśnie. Jakże łatwiej byłoby gdybyśmy były na to przygotowane…

Samotność

Samotność jest modna, jest trendy. Można robić, co się chce, żyć po swojemu, nie wikłać się w zbędne układy i niewygodne sytuacje. Ma się czas tylko dla siebie. Można bezkarnie tańczyć w deszczu, wałęsać się po nocach i romansować ile wlezie. To w teorii, którą widzimy na ekranie…

Pewnie dla części ludzi tak jest, ale dla pozostałych samotność to straszna pułapka. Żyje się w rytmie wyznaczonym przez pracę, pomoc rodzicom, obowiązki. Niewiele tego czasu zostaje. Bezkarnie w deszczu tańczyć raczej nie można -chyba, że w kaloszach i płaszczu przeciwdeszczowym. Kto nam poda herbatę i leki, kiedy zachorujemy? Wieczory bywają smutne, a romanse… to propozycja na kolejny podpunkt, którego jednak już nie będzie…:)

Rreczywistość vs Wyobrażenia

To o czym napisałam wyżej to tylko czubek góry lodowej. Popatrz jak wygląda życie, które wciskają nam jako prawdziwe. Zobacz jakie są bohaterki seriali, jak żyją, jak mieszkają. To fikcja. Nie wierzmy, że tak wygląda prawdziwe życie. Bo prawdziwe życie ma więcej smaków, aromatów i barw. I choć czasem bywa gorzkie, słone to dla tych słodkich momentów, które także posiada, warto  żyć! Bo życie jest piękną prozą… na pewno jednak nie bajką!

 

Wielka siła drobnych gestów! STOP OBOJĘTNOŚCI!

 

Photo by fabrizio verrecchia on Unsplash

 

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.