Kiedy byłam dziewczątkiem miłość jawiła mi się tylko w pastelach. Miało być subtelnie, romantycznie z płatkami róż i muzyczką w tle. Luby miał mnie trzymać za rączkę, patrzeć z zachwytem w oczy i podążać za mną… nie tylko wzrokiem. Potem przyszedł czas trzęsienia ziemi. Miało być spektakularnie, niebanalnie i z przytupem. Trochę dramatyzmu, elementów zaskoczenia? Nie zaszkodzi. Potem było jeszcze kilka innych faz aż w końcu znudziła mnie ta, wciągająca niegdyś, gra. To był ten moment kiedy stwierdziłam jednogłośnie i jednomyślnie, że ideały są NUDNE. Lelum polelum i tyle. Najfajniej jest być z kimś prawdziwym, wielowymiarowym. Kimś kto nie daje się modelować niczym plastelina!
Trzy bzdury o miłości!
Miłość -temat rzeka. I sami specjaliści. Każdy z nas może mówić o niej godzinami (choć nie każdy chce). Wielu z nas uwielbia doradzać, podpowiadać, zasypywać złotymi radami. Czasem jednak nasze przekonania mają niewiele wspólnego z rzeczywistością… Oto trzy, moim zdaniem największe, bzdury dotyczące miłości!


