Czasami tęsknimy za przeszłością, żałujemy niewypowiedzianych słów, utraconej, zaprzepaszczonej szansy lub tego, co mogliśmy zrobić, ale z jakiś powodów zabrakło nam odwagi.  Czy warto tęsknić i gonić za czymś co mogło się stać, ale zostało przerwane w pół zdania…?

Jedni nazywają to kryzysem wieku średniego, inni melancholią, albo frustracją. Można to określić na wiele sposobów. Można, tylko po co to w ogóle nazywać? Też coś leży ci na sercu -jakaś przeterminowana miłość, zdanie przerwane wpół słowa, awans niewykorzystanych szans, pachnące dziką rozkoszą niespełnienie?

„Lepiej grzeszyć i potem żałować, niż żałować że się nie grzeszyło” Giovanni Boccaccio

Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy z nas za czymś tęskni, czegoś żałuje. Wyrzuca sobie coś i zastanawia się, co by było gdyby. Zastanawia się dlaczego wtedy nie starczyło odwagi. A mogło być tak fajnie, całkiem inaczej. Nasze życie poszybowałoby w całkiem inną stronę, zabarwiło się na inny odcień, dusza stałby się uskrzydlona i pełna. Czyżby?!

NIEDOKONANY GRZECH MA SŁODKI SMAK

Rozmawiałam ze znajomą. Miała do siebie, żal, nie umiała wybaczyć sobie, że lata temu odprawiła z kwitkiem chłopaka, który bardzo jej się podobał. Cieszył się fatalną reputacją, a ona była grzeczną dziewczynką. Bardzo jej na nim zależało, pragnęła być z nim w każdej sekundzie, jednak kiedy nadarzyła się szansa uciekła. Przestraszyła się, że mogłaby stać się jego chwilowym kaprysem. Bała się, że potraktuje ją instrumentalnie, wykorzysta, ośmieszy, obedrze z niewinności. Tą decyzję odchorowała. Potem żyła spokojnie. Znalazła kulturalnego, dobrze ułożonego chłopaka, założyła z nim rodzinę. Minęły tysiące dni… Niedawno, na wyjeździe służbowym, spotkała tamtego i wszystko odżyło. Wybuchło. I kiedy była o krok od wytęsknionego GRZECHU – znowu powiedziała mu NIE. Znowu wbrew sobie. Kilka dni po tym spotkaniu zadzwonił do niej, bo bardzo chciał jej się do czegoś przyznać. Powiedział, że przed laty złamała mu serce. Że długo nie mógł zapomnieć, że była dla niego kimś wyjątkowym. Kiedy zobaczył ją ponownie, mimo zobowiązań, liczył na coś więcej. Był gotów wszystko dla niej rzucić. Znowu zaczęła żałować…

DOKONANY GRZECH GRZYZIE I UWIERA

Co by było gdyby… Czy mogłaby oszukiwać poczciwego męża, pogrywać z nim w ten sposób. Po tylu latach? Czy chciałaby być uwikłana, bezustannie dokonywać wyborów, miotając się, kłamiąc i ryzykując wszystko. Nikt nie obiecałby jej przecież że ta historia zakończy się dobrze. Czy byłaby szczęśliwsza gdyby posłuchała głosu serca?

GRZECH JEST EKSCYTUJĄCY

Wyobrażenie tego, co mógłby przynieść jej ten romans zabarwiło jej codzienność na purpurowo. I ta szara, dotychczasową codzienność przestała ją cieszyć. Zaczęła żyć iluzją. Powiedziała, że ta sytuacja gryzła ją jak wełniany sweter. Miała wyrzuty sumienia, że w ogóle rozważała taką możliwość. Jednak ta możliwość była tak bardzo ekscytująca. Długo zastanawiała się, co zrobić. W końcu zadzwoniła do tego mężczyzny. On bardzo chciał się spotkać, ona pragnęła tylko porozmawiać w bezpiecznej odległości. Nie patrząc mu w oczy. Tak bardzo się bała, że zmieni zdanie pod naporem jego zapachu. Powiedziała, że wiele razy myślała, by rzucić wszystko, co ma i biec za tą namiętnością jednak podjęła decyzję, że nie zamierza rezygnować ze swojego nudnego życia, bo w gruncie rzeczy dobrze jej w nim. Poczuła się w porządku ze sobą choć było jej przykro.

NIEDOSYT BYWA LEPSZY NIŻ POPEŁNIONY GRZECH

Czuła niespełnienie, przygnębienie, coś na kształt rozpaczy. Nie chciała dzielić się tym ze swoim mężem, bo był bardzo przyzwoitym i wrażliwym człowiekiem. Bała się, że zrobi mu przykrość. Uznała, że zamiast tęsknić za nieznanym zainwestuje w swój związek, w siebie. Zaczęła bardziej o siebie dbać, wyciągnęła męża do teatru, zachęciła do wprowadzenia drobnych korekt w ich życiu. Nieboskłon na nią nie runął, ekscytacja nie wzrosła do niebotycznych rozmiarów, ale częściej było jej do śmiechu. Lepiej poczuła się sama ze sobą. Odszroniła przykurzone uczucia. Okazało się, że nadal sporo ich łączy.

A CO JEŚLI…

Zapytałam czy nadal żałuje. Odpowiedziała, że czasem tak. Że obawia się, iż ta tęsknota będzie się za nią, raz na jakiś czas, wlokła. Ma ją jednak pod kontrolą, wie że jest i już. Przestała żałować. Przestała tak podchodzić do sprawy. Wynotowała sobie wszystkie plusy sytuacji w której jest, na którą się zdecydowała i wszelkie niedogodności sytuacji, w której mogłaby się znaleźć gdyby poddała się namiętności. Wyszło, że zrobiła dobrze… Stwierdziła, że lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że czegoś się nie zrobiło, ona ZROBIŁA. Zawalczyła o swój związek. Ta tęsknota i niespełnienie otworzyły jej oczy. Otrzeźwiły. Wskazały właściwą dla niej drogę…

A TY? Za czym TĘSKNISZ, czego ŻAŁUJESZ?

A Ty? Hołdujesz zasadzie „no risk, no fun” czy boksujesz się z życiem na tym samym ringu od lat? Ten pojedynek może być nadal pasjonujący jeśli oboje nie będziecie ustawać w staraniach. Nie, nie wierzę, że coś się zmieni ot tak. Wierzę w rozmowę, szczerą rozmowę. Wierzę w pracę, wysiłki i tonę uważności. Wierzę w to, że jeśli tli się w nas miłość- wszystko jest jeszcze możliwe. Jeśli jest MIŁOŚĆ…

Kolaż autorstwa  Magdy Górskiej @magda_americangangsta

Dla wszystkich SPRAGNIONYCH MIŁOŚCI

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.