Schudłaś dwadzieścia kilogramów, zbudowałaś rzeźbę, udało ci się zapanować nad trądzikiem, pozbyłaś się kompleksów dzięki medytacjom, zgłębiłaś arkana wiedzy tajemnej i wyglądasz kwadrans młodziej! I co dalej? Ruszasz w świat, by sprowadzać innych na jedyną WŁAŚCIWĄ drogę?

Od jakiegoś czasu zapanowała uciążliwa moda na zachłystywanie się czymś i namolne wciskanie swojej recepty na życie innym. Wmawianie, że to co zrobiliśmy jest tym, co powinna zrobić każda jednostka, która łaknie szczęścia. I choćby nie wiem co, każdy musi być sprowadzony na właściwą ścieżkę. NATYCHMIASTOWO! Prośbą, groźbą, manipulacją i w każdy inny sposób. Byle skutecznie.

Mam dość namolnych AKWIZYTORÓW właściwego stylu życia!

Czy tego chcesz, czy nie AKWIZYTOR będzie Cię mobbingował aż wyzioniesz ducha (lub on sam straci wiarę w powodzenie swojej tajnej misji). Lub aż się złamiesz i zaczniesz; ćwiczyć to czy tamto, przestaniesz jeść tamto lub to, zaczniesz medytować w rytmie wzastającej trawy lub nauczysz się czytać w myślach ptaków.

AKWIZYTOROM DZIEKUJEMY

Dostaje gęsiej skórki kiedy ktoś próbuje zmusić mnie do czegoś, na co nie mam ochoty. Mam tak od dziecka. Bywałam upiorna. Nie działają na mnie żadne zaklęcia jeśli coś mnie nie wkręca, to nawet tego nie próbuje. Tak mam (jasny gwint – DOBRZE MI Z TYM!). Nie znoszę kiedy jakaś zapalczywa jednostka próbuje wywrzeć na mnie presję i przekonać do czegoś, na co nie mam ochoty. Trafiają się jednak osobliwe figury, które niezrażone moją krzywą miną, piorunami w oczach i wyrazem twarzy jak u smoka wawelskiego – nadal usiłują zaszczepić mi swój punkt widzenia i zaopatrzyć mnie w jakąś wiekopomną myśl, która rozwinie mnie na każdym poletku.

Wtedy zwykle pytam -dlaczego usiłują mnie uszczęśliwić na siłę. Ja wiem co mnie odpręża, jaka dieta służy i ile potrzebuję ruchu. Wiem, a nawet gdybym miała wątpliwości to poszukam na własną rękę, aż wreszcie znajdę to, czego mi trzeba. Bez potrzeby zatrudniania na akord przewodnika duchowego, który na dodatek często poza ideologią zechce mi coś sprzedać -na porost włosów, szeroki uśmiech pełen entuzjazmu, na sprężysty chód i blask bijący z lica. Nie, dziękuję!

Tak, lubię ruch. Ćwiczę z kilkolma paniami prezentującymi wygibasy w necie. Czasem biegam. Czasem mówię, że dziś z całą pewnością, a kończę z książką, pod kocem. Nie liczę, nie sumuję, nie ważę. Robię to wtedy, kiedy czuje potrzebę, by sprawić radość sobie, a nie wpisać się w modny trend, udowodnić coś komuś, trafić do elitarnego grona fanek czy wyznawczyń. Ja tak mam. Rozumiem jednak, że Ty możesz lubić być w zaklętym kręgu pasji. I świetnie! Masz do tego takie samo prawo jak i ja do swojej wolności wyborów! To przecież Twój autonomiczny wybór. I tylko proszę -nie zmuszaj mnie, bym żyła jak TY!

STOP MANIPULACJOM

Nie mów mi, że jeśli to, czy tamto mój świat stanie na głowie, a życie zmieni się na lepsze, bo skąd możesz to wiedzieć? Przecież nie masz bladego pojęcia co mnie uszczęśliwia i czego potrzebuję. Nie zmuszaj mnie, bym zmieniała się razem z Tobą. Nie wmawiaj mi, że jeśli schudnę do rozmiaru 34 -poczuję się ze sobą lepiej, bo dla mnie nie w tym rzecz i jestem zadowolona z mojego 38. Nie przekonuj, że lampka wina każdego dnia pozwoli mi napawać się pełną gamą barw życia, a szklaneczka bio-wymysłu uzdrowi moją duszę.

A nie przyszło Ci do głowy, że lubię być sobą? Że fajnie mi pomimo krótkich paznokci, wąskich ust i herbaty pitej z cukrem? A może warto od tego zacząć. Czemu zakładasz odgórnie, że czegoś mi brak? A może Ci zależy żeby mi to wmówić?

PRZETSAŃ POUCZAĆ

Nie organizuj mi wykładów dotyczących zdrowego trybu życia. Nie wskazuj co robię źle jeśli Cię nie zapytam. Chwal się swoimi sukcesami – chętnie będę się cieszyła z Tobą, ale nie staraj się mówić mi jak mam żyć!

BĄDŹ INSPIRACJĄ

Nic chyba nie porywa bardziej niż szczęście wymalowane w oczach człowieka, którego się lubi, albo nawet obcego. Szczęście jest zaraźliwe. Szczęście inspiruje nienamolnie i działa jak magnes- przyciąga. Chętnie posłucham o Twoich pasjach, podzielę się z Tobą tym, co kręci mnie. Może nawet odkroję sobie kawałek Twojego pysznego tortu, albo poproszę o przepis, receptę na to jak to szczęście uchwycić i złapać za nogi! Chętnie, ale z własnej inicjatywy i na swoich warunkach.

DAJ ŻYĆ

Jeśli nie jesz pieczywa, wcinasz tylko sałatę, odstawiłaś słodycze lub przemieszczasz się po mieście tylko na rowerze o każdej porze roku – nie każ mi robić tego, co Ty, a jeśli zapraszasz do siebie nie katuj sałatą. Ni opowiadaj stale o tym, że pieczywo jest szkodliwe, a jazda samochodem sprzyja porostowi tyłka. Nie terroryzuj wszystkich wokół!

 

Życie to nie ciągła rywalizacja i pole bitwy. Żyjmy po swojemu. Zaufamy sobie! Miejmy odwagę robić to, co sprawia nam przyjemność, ale nie katujmy tym innych. Zachwycone życiem możemy stać się dla kogoś inspiracją. Ktoś zakochany w codzienności może także rozkochać w niej nas. Ale na luzie. Bez spinki. Bez przymusu, rygorów i manipulacji!

Szczęścia życzę i dużo słońca (albo chmur, jeśli wolisz!) -każdego dnia! Każdego cudnego dnia!

 

Photo by Lawrson Pinson on Unsplash

 

Manifest KOBIECOŚCI!

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.