czy wiesz jak być sobą

Jak być sobą… zapomniałaś? Zapomniałaś też o wszystkich marzeniach? Odłożyłaś je na górną półkę. Leżą tam jeszcze przykurzone czy już się zdematerializowały? Sprawdź?! Zejdź do piwnicy swoich marzeń i odkurz je. Czy pamiętasz jeszcze kim naprawdę chciałaś być? Pamiętasz co chciałaś robić zanim brutalny świat wcisnął Cię w rolę, którą grasz?

Jak być sobą czyli zbiór niepoprawnych marzeń

Marzenie o lataniu

Ja marzyłam żeby latać (to było niczym zew wolności!). Najpierw chciałam być ptakiem. Konkretnie jaskółką. Przez chwile marzyłam też o roli najstarszej siostry – przekonując panie na wczasach w górach, że mam ósemkę rodzeństwa (potem pytały moją mamę czemu bierze na urlop tylko jedno dziecko!). Następnie, przelotnie, odkryłam w sobie duszę odkrywcy. Opowiadałam wszem i wobec niestworzone historie o tym jak to mam dmuchany ponton, który zawozi mnie po schodach do mieszkania. Udowadniałam to nawet, gnając schodami na złamanie karku, żeby przekonać koleżanki, że to zajmuje mniej czasu niż jazda windą. Potem chciałam być chirurgiem. Wybebeszałam misie i wszystkie lalki, żeby zobaczyć co kryje się w ich wnętrzu – trafiała jednak albo na watolinę, albo na plastikowa pustkę. Rozczarowały mnie te operacje. Postanowiłam zająć się pomocą zwierzętom.

Marzenia o ratowaniu zwierząt

Ratowałam przetrącone koty, ptaka ze złamanym skrzydłem innych zwierzęcych nieszczęśników (podziwiam swoich rodziców!). Następnie hodowałam ślimaki, dbałam o świnkę morska, chomika, królika z prawdziwego zdarzenia i kanarki. Na końcu pojawił się pies. To stworzenie zamknęło na jakiś czas etap moich marzeń. Było ich spełnieniem. Bardzo pomogłam losowi żeby to marzenie się ziściło. Na miejscu rodziców przetrzepałabym sobie wtedy portki.

Potem marzyłam jeszcze o bordowych martensach z blachą (ziściło się), o fajnych koleżankach (były), o miłości (też stale się o nią potykałam). Udawało się. Dostałam się na wymarzone studia, znalazłam pracę, która sprawiała mi mnóstwo radości, wyszłam za mąż za człowieka, którego kochałam, urodziłam dzieci. W pewnym momencie, zagoniona i zapracowana, zauważyłam, że przestałam marzyć na jawie. Zapomniałam (także o sobie!). Odkładałam takie myśli natychmiast na bok. Dałam się wkręcić kołowrotowi codzienności. Bo to nie ta chwila, nie tan czas…

Marzenie o marzeniach

Zapominałam o sobie i swoich potrzebach. Półka w piwnicy uginała się od nieuświadomionych, ale palących marzeń. O spokoju, śnie, odpoczynku, lenistwie, o wolnym czasie. Chwileczce czasu wyłącznie dla siebie. Nowych butach, kieckach i książkach nie marzyłam, bo co jakiś czas po prostu się pojawiały. Z automatu. Bezmyślnie.

Stałam się kimś, kim nigdy nie chciałam być. Automatem. Działałam według ściśle wyznaczonego harmonogramu. Czas doładowania energii, a potem wyścigi o odznakę supermatki, pracownika roku, zdobywczyni złotego garnka dla gospodarnej i utalentowanej kucharki, o miejsce na podium w kategorii wyprane i wypucowane. Do tego jeszcze zawsze chciałam być gibka i mieć niezłą kondycję, więc ćwiczyłam, biegałam słaniając się na nogach coraz bardziej -gubiąc cel i sens.

Jak być sobą czyli wielki Come Back Marzeń

Któregoś dnia padłam, rozsypałam się na drobny wiór. Tak fest i po całości. Poczułam, że nie mam już siły. Nie dam rady. Nie byłam w stanie. Głowa mi dymiła -przegrzała się do granic wytrzymałości. Wtedy właśnie pierwszy raz zaczęłam sobie przypominać to kim jestem, kim chciałam być, no i że kiedyś miałam marzenia, które mnie napędzały. I zaczęłam krok, po kroku zmieniać kurs…

Nie, nie chciałam dłużej pracować tam, gdzie byłam, nie wyobrażałam sobie życia w permanentnym stresie, na obcasach, z przyklejonym uśmiechem. Rozczarowałam się. Chciałam pisać. Marzyłam, żeby znowu po prostu pisać, robić wywiady, spotykać się z fajnymi ludźmi, którzy nie muszą niczego udawać, którzy są sobą, chodzić na bardzo długie spacery z psem, łazikować do kina, mieć więcej czasu dla dzieci, chwile na kawę i pogaduszki z mamą, moment na rozmowę z tata, dwie minuty na wymianę myśli z bliskim mi mężczyzną, czytać, rozwijać siebie, robić maseczki i peelingi:-), sprawiać drobne przyjemności sobie i tym, których kocham..

Coming out marzeń

Chciałam być niezależna. Wolna. Nie splątana w cieci zależności. Zawodowo. Móc jeździć kilka razy w roku nad morze, gdzie zawsze ładuję akumulatory. Chciałam móc ubierać się tak, jak lubię i mówić to, co naprawdę myślę. Odważyłam się. Zrobiłam plan, przeliczyłam siły i budżet. Wyszperałam to marzenie spod sterty innych, wytarłam z kurzu, wyszlifowałam, osadziłam w srebrnych okowach i umieściłam na łańcuszku. Towarzyszy mi każdego dnia. Pasuje do każdego stroju i jest idealne w każdą pogodę. Staram się go pielęgnować. Marzę, że będzie mi dane delektować się nim jak najdłużej.

Wydłubane marzenie

Niezależność zawsze mi się śniła po nocach. W trakcie drogi, zwanej życiem, zapomniałam. Kiedy zdrowy rozsądek wrócił, a zdrowie wymiętolone przez ciągłe musy, powinności i zgniłe kompromisy- wysiadło – zwróciłam się do tego marzenia, bo zrozumiałam, że trudno być szczęśliwym grając rolę napisaną dla kogoś innego.

Jak jest? Raz łatwiej, raz trudniej, ale zawsze ciekawie, pasjonująco. Kto wie gdzie zaprowadzi mnie to marzenie… Kolejne ma na imię KSIĄŻKA. Wierzę, że kiedyś się uda!

Jak być sobą – resume…

Można życie przebiec z wywieszonym jęzorem. Można je przejść wolnym krokiem, albo tempem marszowym. I to nie ma znaczenia, jak to robimy, byle mieć własne tempo. Byle panować nad oddechem, słyszeć bicie serca i zaglądać w siebie. Czasem warto zmienić trasę, kupić nowe buty, założyć kurtkę przeciwdeszczową, albo przyłączyć się do innych maratończyków. ZAWSZE warto słuchać siebie! I szukać siebie. I grać rolę, którą sobie wybraliśmy, a nie taką która wybrała nas..,.

Powodzenia!

 

Kolaż autorstwa Magdy Górskiej. Tekst napisałam zainspirowana grafiką Magdy. Więcej prac znajdziesz tu-  @magda_americangangsta

Można się pięknie różnić… i jednak dogadać!

Jesteś NAJSEKSOWNIEJSZĄ kobietą na ŚWIECIE!

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.