Te kilka chwil relaksu było mu potrzebne żeby odzyskać trzeźwy ogląd sytuacji. Na spokojnie zastanowić się czego tak naprawdę chce, po co mu była cała ta Szwecja, skąd wziął się ten konflikt i czy zamierza dalej go wzniecać czy może przygasi go nieco, podleje zimną wodą…

Czuł się teraz jak wojownik po plemiennej naradzie, albo jakby samotnie zdobył jakiś trudno dostępny szczyt. Odzyskał spokój, pewność siebie i wrócił psychicznie na właściwe tory. To morze było mu bardzo potrzebne. Tak, pragnął w życiu więcej, mocniej, szybciej, intensywniej. To, co miał przestało mu już wystarczać. Postanowił działać z głową. Obmyślił chytry plan.

Rano, zgodnie z założeniem poszedł na siłownię. Bonusowo wstąpił jeszcze do sauny w której zabawił się we flirt towarzyski z bardzo seksowną trzydziestką, potem zrobił kilka basenów, zjadł syte śniadanie i wyruszył w drogę. Acha, jeszcze przed wyruszeniem zamówił w zaprzyjaźnionej kwiaciarni wielki kosz kwiatów dla Joanny. Poprosił o dołączenie karteczki na której napisane miało być – Żonie, na zawsze razem! I kropka. Był zadowolony, że tak to sprytnie wymyślił.

Był urodzonym zdobywcą, osobnikiem alfa. Zawsze miał to, czego pragnął. Tak będzie również tym razem. Nie miał co do tego złudzeń. Musi tylko przyjąć inną taktykę. I tyle. Że też nie wpadł na to wcześniej.

Odkurzył w pamięci rzeczy, które sprawiały radość żonie. Świetny zapach, kwiaty, wspólne wyjście do kina lub teatru, odrobina uwodzenia, gierki słowne i charakter twardy jak stal. Wiedział, że zawsze na nią to działało. Uwielbiała prawdziwych mężczyzn. Miękki facet to fujara. Musiała czuć, że ktoś ją prowadzi, daje wsparcie. Nie znosiła niedojrzałych mężczyzn. Tak mu się przynajmniej zdawało.

Zastanawiał się jacy właściwie byli jego poprzednicy. Ten, którego kiedyś spotkali na imprezie był męski, kawał faceta. Widać było, że to musiało być dla niej coś ważnego. Nie zapomni jak ona wtedy na tamtego patrzyła. Nawet ją ochrzanił, bo wściekłość i zazdrość wybuchły w nim wtedy ze zdwojona mocą. Miał być przecież tylko jego…

Nastawił ostry rock i jechał szybko. Trochę za szybko nawet jak na standardy autostradowe. W głowie nie miał już plątaniny myśli. Wszystko mu się poukładało, porozplątywało, rozjaśniło. Kiedy przyjechał do domu nikogo nie było. Dziewczynki były pewnie na zajęciach dodatkowych, a Joanna w pracy. Może będzie miała dziś co fetować, bo wspominała, że ma ważne spotkanie od którego dużo zależy. W mieszkaniu było jak zwykle – czysto, może nawet odrobinę sterylnie i bardzo spokojnie.

Włączył telefon, odsłuchał wiadomości, zadzwonił do pracy, ustalił, że jutro rano już będzie. Potem oddzwonił do rozognionej mamy, którą szybko spacyfikował i poszedł się zdrzemnąć. Kiedy się obudził była 24, a Joanna nie leżała obok niego. Poderwał się na równe nogi i wybiegł z sypialni…

Na zawsze razem (cz. 17)

Photo Matt Cannon on Unsplash

Podziel się tekstem z innymi:
  • 25
  •  
  •  
  •  
  •  
    25
    Udostępnienia

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.