Karolina miała do rodziców tak wiele pytań. Czuła, że w rodzinie dzieje się gorzej niż źle i zastanawiała się co mogłaby zrobić żeby wszystko posklejać. Kiedy zobaczyła w drzwiach mieszkania oboje rodziców pomyślała, że może jest jeszcze jakiś cień szansy, że tę rodzinę da się jeszcze załatać.

Tata wyglądał bardzo źle. Jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie. Był biały jak ściana, miał podkrążone oczy i siniaki, jakieś obtarcia na twarzy. Jednak był. Obie z siostrą pobiegły w jego stronę żeby się przytulić, a on patrzył na nie z taką miłością. Patrzył przez krótką chwilę i nagle upadł z łoskotem na podłogę silnie uderzając się w głowę. Mama wpadła w histerię. Zaczęła krzyczeć żeby dzwoniła do dziadka Jana i natychmiast go wzywała, a sama zadzwoni na pogotowie. Jeszcze jednak zanim zaczęły wykręcać numery, obróciły ojca delikatnie żeby nie zachłysnął się krwią. Jasna cholera! Tej krwi było naprawdę dużo.

Jej młodsza siostra płakała gładząc tatę po włosach i szepcząc mu coś do ucha. W międzyczasie matka dodzwoniła się na pogotowie, a ona odbyła ekspresową rozmowę z dziadkiem, który jak się okazało był w ich okolicy i obiecał zjawić się u nich w ciągu kilku minut. Wypytywał ja dokładnie co dzieje się z Igorem, kazał sprawdzać puls, kolor śluzówki oka i oddech. Czuła, że to przekracza jej wytrzymałość. Tym bardziej, że Zuzka rozkleiła się na dobre i łkała teraz mocząc twarz Igora swoimi słonymi łzami.

Karolina czuła w głębi duszy, że tata walczy. Zawsze był uparty i robił po swojemu. Nie znosił, kiedy ktoś mówił mu co ma robić i jak. Była przekonana, że tak samo jest i tym razem. W duszy dopingowała go, ściskając za rękę młodszą siostrę, która odpłynęła z żalu i przerażenia. Na szczęście mama wzięła się w garść i zaczęła zarządzać, uspokajać, wydawać polecenia. Po chwili przyjechała karetka, a kilka sekund po ekipie szpitalnej wtarabanił się purpurowy dziadek. Raz jeszcze wypytał je o wszystko, w pośpiechu przedyskutował parę spraw z lekarzem z ambulansu i zabrali ojca ponownie do szpitala z którego nie tak dawno wrócił. Co się stało? Nikt nie umiał jej odpowiedzieć na to pytanie. To miały wykazać badania. Dziadek kazał im zostać w domu, a sam pojechał za karetką. Obiecał dzwonić jak coś będzie wiadomo. Po kwadransie napisał jej wiadomość tekstową, że tata odzyskał przytomność.

To wszystko było straszne. Płakała szorując podłogę w przedpokoju -chciała to zrobić. Z własnej woli. Czuła, że musi. Chciała zetrzeć ten dramat z podłogi. Oddalić go od siebie. A może udać, że to wcale się nie wydarzyło? Nie miało miejsca? Matka zaparzyła kawę i siedziała z Zuzią na kanapie przytulając ją z całych sił i pocieszając. Młodsza siostra obawiała się o życie ojca tak samo jak i ona. Choć nie był tatą idealnym -kochały go obie bardzo. Choć bywał surowy i kategoryczny. Choć wymagał od nich sporo i nie odpuszczał. Choć tak mało go miały. Choć od zawsze tęskniły za czasem z nim spędzonym.

Kiedy skończyła pucowanie zadzwonił do niej Kuba i zapytał czy nie miałaby ochoty się spotkać. Teraz potrzebowała jakiegoś wentylu. Powiedziała mamie, że idzie na spotkanie z kumplem, a mama na szczęście  nie drążyła tematu tylko skinieniem głowy wyraziła aprobatę. Karolina założyła ulubione jeansy z dziurami, dwa rozmiary za dużą bluzę oversize z kapturem, sportowe buty na grubej podeszwie i ciepłą kurtkę i z ciężkim sercem wyszła z domu. Myślała o tym wszystkim, co przytrafiło się jej w ostatnich tygodniach – kłopotach w szkole, upiornych relacjach z koleżankami, zniknięciu na noc taty, dziwnym zachowaniu mamy, a teraz jeszcze o tym. Straci go? Czy to możliwe żeby ojciec umarł? Nie, nie wyobrażała sobie tego. A co jeśli będzie inwalidą, albo nie odzyska na trwałe przytomności i zapadnie w śpiączkę? Co wtedy? Z jednej strony byłoby trochę spokoju. Rodzice wreszcie daliby już spokój, ale z drugiej… Nie wyobrażała sobie taty nie w formie. Bez pracy najpewniej by oszalał. Zwariowałby bez dwóch zdań.

Kuba już na nią czekał. Musiała mieć dziwną minę bo od razu zapytał czy coś się stało. Opowiedziała mu wszystko ze szczegółami i popłakała się jak dziecko. Przytulił ją i pocieszał. Potem zaczęli się całować. Na chwile zapomniała o całym tym cyrku…

Na zawsze razem (52 b)

Photo by Kristina Flour on Unsplash

Podziel się tekstem z innymi:
  • 29
  •  
  •  
  •  
  •  
    29
    Udostępnienia

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.