Kuba. Kolejny podrozdział tej historii. Ktoś, kto włączył się do niej nagle i niespodziewanie mieszając w sercu Karoliny, starszej córki Joanny i Igora. Włączył się entuzjastycznie i bez cienia wątpliwości dając jej wsparcie i poczucie, że ma kogoś, komu może powiedzieć wszystko. Chcąc, nie chcąc dodała go do tej skomplikowanej opowieści rodzinnej!

Kiedy zobaczył ją po raz pierwszy poczuł, że będzie kimś więcej w jego życiu. Kimś więcej niż pozostałe dziewczyny z którymi do tej pory się spotykał.

Dobra, dzieliła ich różnica wieku, a on nigdy nie fascynował się infantylnymi, szczebioczącymi gówniarami, ale ona była inna. Do tej pory nie spodobała mu się żadna koleżanka siostry, żadna nie wpadła w oko. Zawsze spotykał się z rówieśniczkami, a ostatnio miał nawet dwa lata starszą dziewczynę, która strasznie chciała go kontrolować, ale była fascynującą rozmówczynią i kochanką pełną inwencji. Zastanawiał się czy z Karoliną będzie miał w ogóle o czym rozmawiać. Miała prawo być naiwna i głupiutka. W końcu nawet nie była pełnoprawną piętnastolatką. Kuba miał dylemat. Wiedział jak na tę znajomość zareagują rodzice, zwłaszcza ojciec. Wiedział, że akceptacji dla tego związku nie uzyska, a że starzy się dowiedzą- było bardziej niż pewne, bo Karolina znała się z jego młodsza siostrą. Przekichane. Młodsza dziewczyna, licealistka i pełnoletni facet, student –  to dla jego taty było nie do pomyślenia. Żałość, ale właściwie co go obchodziło jego zdanie. Chciał jej. Właśnie jej, niezależnie od tego, jaką cenę będzie musiał zapłacić.

No dobra, była małolatą. Chodziła do pierwszej klasy liceum i zmagała się z całym światem. Nie mogła zaaklimatyzować się w nowej klasie, bo była, jak sądził, najładniejsza, najzgrabniejsza i do tego zdolna -fatalna kombinacja cech. Faceci się za nią oglądali, a inne dziewczyny nienawidziły. Trudno się im dziwić. Nie dorastały jej do pięt!  Tak to widział. Nawet jej odrobinę współczuł.

Karolina sprawiała wrażanie jakby nie miała świadomości tego, jakie wrażenie robi na chłopakach, a nawet jeśli miała, niewiele sobie z tego robiła. Była dość poważna, poukładana i widać było, że lubi wszystko robić po swojemu. Na imprezie u jego siostry była jakby trochę z boku. Nie piła, nie paliła i nawet nie śmiała się teatralnie, jak jej koleżanki. Ewidentnie nie miała potrzeby być w centrum uwagi. Usiadła na krześle i grzebała w telefonie. Kiedy do niej podszedł podniosła wzrok znad ekranu, a w jej oczach dostrzegł znak zapytania. Przedstawił się i zapytał czy z nim zatańczy. Miał w tym wprawę. Sztukę uwodzenia ćwiczył w końcu od ładnych kilku lat. Uśmiechnęła się i odpowiedziała, że nie ma w zwyczaju tańczyć z nieznajomymi. Rozbawiła go, zaintrygowała i odrobinę zirytowała. Dawno żadna dziewczyna nie odmówiła mu. Zwykle dostawał to, czego chciał. Ten afront był jak rzucenie rękawicy. Poczuł, że musi ją zdobyć. Była wyzwaniem.

Przegadali cała imprezę i o dziwo mieli mnóstwo wspólnych tematów. Karolina ćwiczyła lekkoatletykę i siatkówkę, sporo czytała i miała wiele zainteresowań. Była przekorna, zabawna i cholernie kobieca mimo swoich czternastu lat z okładem. Magnetyczna. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Trzymała go jednak na dystans. Normalnie, pewnie już dawno próbowałby ją pocałować. Tym razem jednak czuł, że ryzykuje, że mógłby ją stracić na dobre. Postanowił zwolnić tempo.  Koło dwudziestej drugiej chciała zamówić taksówkę, ale zaproponował, że ją odprowadzi, w końcu nie mieszkała bardzo daleko. Ku jego zdziwieniu tym razem poszło łatwo. Zgodziła się z nieukrywaną radością. Była urocza.

Poszli na piechotę. W międzyczasie dzwoniła jej mama pytając gdzie jest. Odparła, że przyjdzie w ciągu dwudziestu minut, wspomniała że odprowadza ją brat koleżanki, brat Irenki. O tym, że jest studentem i ma dziewiętnaście lat nie wspomniała. Zastanawiał się czy celowo. Zapytał ją czy nie przeszkadza jej ta równica wieku. Powiedziała, że nie zastanawiała nad tym jeszcze, ale musi przemyśleć, z przekorą podziękowała za troskę dodając, że właściwie nie wie w czym miałaby jej ta różnica przeszkadzać. Tak, bez dwóch zdań z nim pogrywała. Intrygowała go coraz bardziej.

Na pożegnanie zdobył się na odwagę, raz kozie śmierć, i pogładził ją po policzku. Zarumieniła się. Widział mimo tego, że było ciemno. Była taka delikatna, niewinna, dziewczęca. Poczuł, że serce bije mu mocniej. Drugi raz tego wieczora postanowił, że musi ją zdobyć. Choćby nie wiadomo co. Choćby musiał łazić za nią i błagać o spotkanie.

Nie zamierzał odpuszczać. Miał świadomość, że pierwsza, z całą pewnością, się do niego nie odezwie. Kolejne dni trochę ją osaczał na mediach społecznościowych. Pisał zabawne teksty, przesyłał śmieszne obrazki. Za każdym razem mu jednak odpowiadała. Niemal natychmiast.  Zauważył, że robi to szybko kombinując tak, żeby nie zakończyć kontaktu. W końcu umówili się na spotkanie. Zastanawiał się jak potraktować tę randkę? Nawet trochę się denerwował.

Wybrali się na spacer po Łazienkach. Przyciągała go i odpychała jednocześnie, jakby obawiając się bliskości i tego co się między nimi rodziło. Czuł, że jest nim bardzo zainteresowana. Wiedział, że jej się podoba. Może dlatego, w pewnym momencie, pozwolił sobie stanąć za nią i przytulić ja całując w szyję. Poczuł, że na chwile zesztywniała, by po momencie odwrócić się do niego, wspiąć na palce i cmoknąć go w usta. Z jednej strony przerwała tę bliskość, a  z drugiej dała wyraźny sygnał, że on też ją kręci. Że go pragnie, że nie jest jej obojętny. Tak to zinterpretował.  Ośmielony chwycił ją za rękę. Spojrzała na niego z ukosa i z uśmiechem zapytała czy dociera do niego, że jest niepełnoletnia. Odpowiedział, że niestety dociera…Docierało! Cholera…

Spacerując alejkami parkowymi dużo rozmawiali. Dowiedział się, że nie miała jeszcze chłopaka, że nie zamierza mieć dzieci, ani brać ślubu, a idealny związek jej rodziców właśnie chyli się ku upadkowi. Przytulił ją. Dystans między nimi wyraźnie się kurczył. Próbował ją skutecznie rozśmieszyć, rozbawić i chyba mu się udało, a potem na złamanie karku, biegiem odprowadził ją na trening obserwując jeszcze chwilę jak biega. Była ucieleśnieniem kobiety idealnej. Tylko czy powinien się z nią zadawać? Czy naprawdę nie jest dla niego zbyt młoda? Nie chciał jej skrzywdzić równocześnie nie mogąc przestać o niej myśleć.

Spotykali się coraz częściej. Wpadał nawet do jej domu i przelotem poznał rodziców. Byli tak zajęci tym, co rozgrywało się między nimi, że nawet nie zarejestrowali tego, że jest sporo starszy od nich wychuchanej nastolatki. Odetchnął z ulgą, bo w jego domu piekło już się rozpętało. Siostra wygadała, że prowadza się z jej koleżanką. Ojciec, wojskowy, wpadł w furię. Wrzeszczał, że syn powinien spotykać się z rówieśnicami, a nie uwodzić lolitki. I że źle to się skończy. I że nakazuje mu zakończyć tę znajomość w trybie natychmiastowym. Nagadał się, nawrzeszczał, z góry wiedząc, że Kuba i tak zrobi swoje…

Kiedy zadzwoniła do niego prosząc o spotkanie odłożył wszystkie plany jakie miał i wyszedł. Zmartwił się, bo słyszał w jej głosie smutek. Kiedy go zobaczyła podbiegła, wpadła w jego ramiona i zaczęła płakać. Opowiedziała mu o tym, co wydarzyło się w jej życiu. O tym, że ojciec nie wrócił na noc, miał wypadek, a teraz stracił przytomność i zabrała go karetka. O tym, że matka znika z szefem i podejrzewa ją o to, że zdradza ojca. Potem zaczęli się całować. Czuł jakby robił to po raz pierwszy w życiu. Miał gęsia skórkę na całym ciele. Tak bardzo jej pragnął…

Na zawsze razem (52 c)

 

Photo by Andrew Neel on Unsplash

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.