Czas ucieka. Stale się śpieszymy. W tym pędzie gubimy to, co tu i teraz. Oglądamy się za siebie i ronimy łzę, zerkamy za widnokrąg i planujemy przyszłość, a to co się dzieje umyka nam niezauważone. A może warto się na chwilę zatrzymać, zachłysnąć powietrzem, spojrzeć na słońce, dostrzec emocje i wyostrzyć zmysły? Dlaczego nie cieszyć się TERAŹNIEJSZOŚCIĄ?!

Jesteś miotaczem? Kulomiotem? Pędziwiatrem? Poszukiwaczem przygód? Nerwusem łapiącym kilka srok za ogon? Osobą zachłanną każdej chwili? Pociągiem pośpiesznym? Odrzutowcem? A może czasem brakuje Ci tchu? Gubisz się w gąszczu spraw? Toniesz upojona własnymi obawami, lękami, czarnowidztwem? Może warto troszkę ZWOLNIĆ…?

W zagonionym świecie wypełnionym po brzegi gadżetami i czasoumilaczami wyhamowanie jest trudne. Nie ma się co oszukiwać. Większość z nas gna na załamanie karku nawet nie do końca zdając sobie sprawę z kierunku tej przebieżki. Ciężko jest inaczej. Praca, dom, dzieci, wnuki, pies, kot, kanarek. Każda z tych kategorii dzieli się na kolejne podkategorie, kolejne i jeszcze dalsze. Nie zostaje wiele chwil na postój.

Wyciszenie umysłu wydaje się być sloganem, ładnie brzmiącym hasełkiem reklamowym, kolejną pułapką, modą, trendem… Wymaga czasu. O ten czas się wszystko rozbija. Bo czasu jak na lekarstwo. Brak. A może by tak jednak. Choć odrobinkę? Choć chwilkę? Uważność to deficytowy towar luksusowy z wyższej półki? Dostępny tylko dla nielicznych? Nie, chyba nie…

Może na dobry początek spróbować choć kilku trików wyciszających duszę, umysł? Może ta chwila uwagi, świadomości siebie pomoże wyciszyć się, nabrać dystansu, polubić siebie, zaakceptować i zaufać?! Jak ja to robię? Nie, nie jestem w tym mistrzynią. Nie jestem nawet początkująca. Jestem taką kulawą myszą. Próbnikiem. Usiłownikiem. Wyłączam telefon, gaszę komputer i telewizor i w tej głuszy, na pustyni elektronicznej zanurzam się w kawie. Myśli, które przelatują zamykam w jej cudownym zapachu, wdycham go i czuję. Rozkoszuję się chwila, ciszą, momentem przerwy. Kiedy znowu dopada mnie jakaś myśl zanurzam wirtualnie nos w aromacie. Koncentruję się na swoim oddechu. Idę z psem bez telefonu. Biorę tylko psa, smycz, smaki i torebki. Zmieniam się w obserwatora. Patrzę na ludzi, zachwycam się słońcem lub jego brakiem, dostrzegam rozkwitające powoli drzewa, słucham ptasich treli, rozczulam psim spojrzeniem. Staram się nie zajmować niczym innym. Nie rozważać, nie analizować. Jestem. Spacerem. Powolutku zaczynam mieć świadomość co tak naprawdę w duszy mi gra. Co się ze mną dzieje.

Zauważyłam, że pomaga. Przywraca spokój, równowagę. Szlifuje cierpliwość i wskrzesza radość życia. I nie muszę pędzić na zakupy żeby ukoić sterane nerwy. Nie musze nurkować w rzeczach. Kolejnych. Setnych. Zbędnych. To było dla mnie odkrycie i zaskoczenie. Na duży plus.

Każdego dnia ścieramy się z presją jaką wytwarzamy sobie sami lub jakiej poddają nas inni. Bezustannie sami się oceniamy lub jesteśmy tej ocenie poddawani. Przypinamy sobie łatki. To trudne do zniesienia na dłuższą metę.

Jestem przekonana, że autopilot na którym działamy jest do bani! Przez niego właśnie nie zauważamy codzienności. Jest tylko jakby dodatkiem do przyszłości, tłem do czegoś co ma nastąpić. Do czegoś SPEKTAKULARNEGO co odmieni nasze życie i sprawi je lepszym. Czyżby? Rozpamiętujemy to, co minęło i obawiamy się, albo podniecamy tym, co ma nastąpiać. Świetnie! Może to czas by wyłączyć autopilota, a w zamian włączyć refleksję?

Naukowcy dowodzą, że takie wyciszenie, spowolnienie redukuje stres, pomaga w walce z bólem, stanami lekowymi, depresją i wieloma innymi paskudztwami, które się do nas doklejają. Może więc jednak gra jest warta świeczki?

 

NA CZYM, MOIM ZDANIEM, WARTO POSTAWIĆ KRZYŻYK dla własnego ŚWIĘTEGO SPOKOJU?
  • na tym co o Tobie mówią. Przecież będą gadać niezależnie od tego, co zrobisz i o czym pomyślisz. Co z tego?! Plotkowanie, to coś na co nie masz wpływu, a skoro nie masz wpływu czy warto się nad tym pochylać?
  • na wyolbrzymianiu własnych braków i niedoróbek! Bo i po co? Lepiej koncentrować się n tym co masz, na swoich mocnych stronach! Pupa Kim K – też kiedyś uznana byłaby za szczyt szczytów a teraz stała się jednym z ogromnych… atutów Kim K.
  • na skupianiu uwagi na negatywnych emocjach. Są, były i będą. Może spróbuj się z tym pogodzić, zaakceptować? Niech nie mają na Ciebie wpływu, niech Cię nie osłabiają!
  • na zamartwianiu się. Czarnowidztwo nic nie daje poza wprowadzeniem w zły nastrój.
  • na szukaniu uznania u innych za wszelką cenę. Po co Ci to właściwie?
  • na  spełnianiu czyiś oczekiwań. Bądź przede wszystkim sobą, a wtedy będziesz bardziej zadowolona z życia.
  • na wmawianiu sobie, że nie dasz rady, popsujesz, spieprzysz, skwasisz, dasz ciała… Nawet jak dasz to przecież nie koniec świata?!

Spróbujesz wyhamować? A może lubisz ten pęd?

 

Kolaż autorstwa  Magdy Górskiej @magda_americangangsta

 

Życie to wyjątkowo kreatywny scenarzysta i kontrowersyjny reżyser!

Płyń pod prąd czyli MODA na SIEBIE (bez względu na wiek!)

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.