Zawsze myślałam, że synowie wybierają sobie żony na podobieństwo matek. Może nie byłam chodzącym ideałem, ale o dom zawsze dbałam. Mąż i syn chodzili w czystych, uprasowanych ubraniach, gotowałam zdrowo i codziennie, a i w mieszkaniu było posprzątane. Dbałam o to, żeby każdy z nich miał czas na swoje przyjemności, na swój rozwój.

Do tego mąż był pilotem, więc w domu bywał w kratkę, a syn sporo się uczył. Dlatego nie za wiele robili w domu. Wszystko wzięłam sobie na głowę ja. Jakimś cudem udawało mi się łączyć dwa etaty – pracę zarobkową i obowiązki domowe.  Przyzwyczaiłam moich panów i samą siebie do tego, że to ja piorę, prasuję, latam po zakupy, myję podłogę, czyszczę kocią kuwetę i tak dalej…

KIBICOWAŁAM MŁODYM

Kiedy syn przyprowadził do domu swoją pierwszą sympatię byłam bardzo podekscytowana i szczęśliwa. Zaczynało mu się dobrze wieść.  Właśnie dostał się na wymarzone studia -na kierunek, który  wybrał było czterech kandydatów na jedno miejsce. Do tego szczęśliwie się zakochał w dwa lata młodszej dziewczynie, jeszcze licealistce z dobrego domu. Jej mama, jak i ja była księgową, a ojciec wojskowym. Dziewczyna robiła naprawdę dobre wrażenie. Choć młoda, bardzo była poukładana. Sporo się uczyła, świetnie władała dwoma językami, chodziła na szermierkę i przygotowywała się do studiów medycznych. Fajna, ambitna nastolatka. No i widziałam, że bardzo zależy jej na moim synu, była w niego wpatrzona jak w obraz. Oboje z mężem bardzo kibicowaliśmy temu związkowi. Tym bardziej, że poznaliśmy rodziców Michaliny i bardzo przypadliśmy sobie do gustu. Zarówno nasz syn Piotr, jak i Miśka świata poza sobą nie widzieli.

BYLI TACY ZAKOCHANI – WYPATRYWALIŚMY WNUKÓW

Młodzi często się spotykali, razem chodzili do kina, teatru, wyjeżdżali wspólnie na wakacje i ferie zimowe. Mimo czasu jaki spędzali razem nie ucierpiała na tym nauka. Michalina bez trudu dostała się na wymarzoną medycynę, a Piotr skończył studia z wyróżnieniem i szybko znalazł całkiem niezłą prace, a potem wynajął małą kawalerkę w śródmieściu i wyprowadził się z domu. Michalina była jego częstym gościem. Śmialiśmy się z jej rodzicami, że młodzi bawią się w dom. Choć nie mieszkali razem na co dzień wspólnie spędzali sporo czasu, a w weekendy Misia pomieszkiwała z moim synem. Gotowała wykwintne potrawy, dbała o czystość i dogadzała mojemu synkowi jak umiała. Kiedy spotykaliśmy się na partyjkę brydża z przyszłymi teściami, jak o nich mówiliśmy, snuliśmy plany na przyszłość. Obie z Grażynką nie mogłyśmy się już doczekać wnuków. -Niech no tylko Misia skończy studia i zrobi specjalizację, wezmą ślub, kredyt, zamieszkają razem,  potem tylko czekać na wnuki, marzyłyśmy.

ICH ROZSTANIE BYŁO DLA MNIE KOŃCEM ŚWIATA

Plany planami, marzenia marzeniami, a życie życiem. Nieoczekiwanie dla nas wszystkich młodzi rozstali się. Zapłakana Michalina oznajmiła swoim rodzicom, że z Piotrem definitywny koniec. Piotr nie mówił nic. Mało tego, na każda próbę rozmowy o powodach rozstania z Michaliną reagował wściekłością.  Zastanawialiśmy się co się wydarzyło. Mieliśmy nadzieję, że nasze dzieci jeszcze dojdą do porozumienia, -ot, zwykła kłótnia zakochanych. Prawda okazała się jednak całkiem inna. I poznałam ją w mało przyjemny sposób.

POWODEM BYŁA … TA TRZECIA!

Kilka dni po ich rozstaniu, pojechałam do lekarza, bo właśnie kończyły mi się leki na nadciśnienie. Kiedy stałam na światłach czekając aż znowu zrobi się zielone zobaczyłam Piotra. Nie był sam. Szedł przez pasy, przechodził tuż przed maską mojego samochodu, tuląc jakąś dziewczynę. Świata poza nią nie widział. I na pewno nie była to Miśka. Poczułam wściekłość, rozgoryczenie, irytację i niepokój. A może rozczarowanie? Trudno mi nawet nazwać te wszystkie uczucia. A może poczułam się oszukana przez syna? Jak on mógł nam wszystkim to zrobić? Tak zwodził dziewczynę, omotał, a potem zostawił dla pierwszej lepszej. Zdruzgotana, otrząsnęłam się nieco dopiero, kiedy po powrocie do domu opowiedziałam wszystko swojej przyjaciółce. Ona stwierdziła, że pewnie poznał jakąś spryciulę, która zawróciła mu w głowie.- Co zrobić, twój syn to dobra partia, mówiła. Chłopak przystojny, wysoki, z dobrym fachem, pracą, a do tego dowcipny, zaradny życiowo. Piotr rzeczywiście umiał się w życiu ustawić. W międzyczasie awansował i dostał podwyżkę. – Musisz mu wybić ją z głowy, radziła Anna.

CHCIAŁAM PRZEMÓWIĆ MU DO ROZSĄDKU

Niewiele myśląc wsiadłam do samochodu i pojechałam do Piotra. Miałam nadzieje, że go zastanę i wreszcie uda mi się z nim poważnie porozmawiać.  Nie był już małym chłopcem, ale nadal był moim synem i czułam, że muszę mu przemówić do rozsądku. Jakież było moje zaskoczenie kiedy drzwi wejściowe otworzyła mi dziewczyna którą już raz tego dnia widziałam. Ubrana w t-shirt mojego syna i grube skarpety, drobna, filigranowa czarnulka, śliczna zresztą, patrzyła na mnie nie kryjąc zaskoczenia. Chyba czuła się u Piotra nad wyraz dobrze, sprawiała nawet wrażenie zadomowionej. Bardzo mnie to zaskoczyło przecież od rozstania z Misią nie minął nawet tydzień. –Słucham, w czym mogę Pani pomóc, zapytała i popatrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami . – Przyszłam do syna, do Piotra, wysyczałam, przesunęłam ją i weszłam do środka. Może nie było to zbyt grzeczne, ale co miałam do stracenia?!  Tymczasem Piotr wyszedł z kuchni. Ubrany był w fartuszek i wyglądał jakby coś  gotował. –Mamo, czy coś się stało, zapytał  nie kryjąc irytacji. Nic nie odpowiedziałam. Poczułam się, najdelikatniej mówiąc, dziwnie. Nigdy wcześniej nie przyjeżdżałam do niego bez zapowiedzi.  Sytuacja była dla mnie co najmniej niezręczna. Syn przedstawił nas sobie. Ta nowa miała na imię Joanna i w najmniejszym stopniu nie była skrępowana. Miałam nawet wrażenie, że czuje się jak ryba w wodzie. Kiedy weszliśmy do pokoju ostentacyjnie usiadła Piotrowi na kolanach. A mój syn? Mój stonowany i skryty, do tej pory, syn był zachwycony tą wylewnością. W pokoju porozstawiane były jej różne rzeczy, w łazience, do której potem weszłam, piętrzył się stos damskich kosmetyków, walały się majtki i staniki rzucone gdzie popadło. Pijawka pomyślałam!  Pijawka jak nic. Zamieniliśmy kilka nic nie znaczących zdań, Piotr zrobił mi herbatę.

CZUŁAM SIĘ W JEGO DOMU NIESWOJO

Zaproponowałam synowi żeby odprowadził mnie do samochodu, bo chcę zamienić z nim kilka słów, niechętnie ale zgodził się. Szedł jak na ścięcie.  W windzie zapytał mnie jakim prawem robię mu naloty i dlaczego traktuję jak małe dziecko. Ma przecież prawo do własnego życia i do swoich wyborów. Dlaczego zostawił Misię? Bo się dusił, nudził, miał dość jej nadskakiwania, gotowania, niańczenia. Ich związek zaczął być monotonny, czuł się przy niej jak brat, a nie jak facet. I wtedy właśnie, kiedy był tak fatalnie znużony poznał przez znajomych z pracy tę nową, Joannę. Była jak powiew świeżego powietrza. Namiętna, nie gderliwa, fascynująca, pełna radości życia i beztroska. Zostali parą jeszcze tego samego wieczoru. Po miesiącu płomiennego romansu i gorących randek powiedział, naiwnie nic nie podejrzewającej Misi, że muszą się rozstać, bo przestał ją kochać. Bo jest dla niego zbyt przewidywalna, zbyt opanowana, zbyt rozsądna, zbyt poukładana.

MÓJ SYN… JAK ON MÓGŁ MI TO ZROBIĆ?!

Powiedział też, że od miesiąca z kimś się spotyka. To znaczy, że spotykał się równocześnie z nią i z tą inną. I ta inna wygrała, ta inna zdobyła podbojem jego serce. Misia nie walczyła, poprawiła rozmazany makijaż, wytarła nos i spakowała wszystkie swoje rzeczy. Potem Piotr odwiózł ją do domu. I więcej nie rozmawiali, bo i o czym? –Teraz wszystko już wiesz, powiedział oschle mój syn. Przykro mi, ale musisz zaakceptować Joannę, to mój wybór. Jeśli tylko się zgodzi zostanie moją żoną. To nic, że nie znosi gotować i nie umie utrzymać porządku. Wystarczy, że jest, powiedział zatrzaskując moje drzwi od samochodu i kiwając mi ręką na do widzenia.  Poczułam się jakby ktoś dał mi w twarz. Czy ja go naprawdę tak wychowałam?  Porzucił wspaniałą dziewczynę po to żeby związać się z kimś, kim musi się opiekować, dla kogo musi gotować i robić zakupy. I jeszcze wizja tego ślubu. Mój świat się zawalił.

Bo koniec to często… nowy początek

 

Photo by Nick Karvounis on Unsplash

Podziel się tekstem z innymi:
  • 49
  •  
  •  
  •  
  •  
    49
    Udostępnienia

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.