Pocałowała go bez przekonania. Niepewna czy właściwie dobrze robi. Pełna lęku, złości, a jednocześnie spragniona. Brakowało jej go. Tęskniła za jego ciepłym oddechem, męskim ramieniem i rozmowami do rana. Czasem w gorącej atmosferze pełnej emocji i pasji, ale zawsze z szacunkiem. Brakowało wspólnych wyjść, spokoju i wzajemnej życzliwości.

Zaskoczyło ją to z jaką chęcią znowu weszła w tę grę. Z jakim entuzjazmem. Jak łatwo mu nagle odpuściła. Jak mu się poddała całkowicie. Ustąpiła pola. Przecież jeszcze chwilę temu poważnie zastanawiała się nad rozwodem, rozstaniem, dzieleniem na dwie równe połówki – całego wspólnego życia. A może to tylko chwila słabości i jednak mu tym razem nie puści płazem tego wszystkiego? A może potraktuje tę noc jak sport? Tak, jak on traktował bliskość z większością swoich dziewczyn? Nie była pewna czy tak było, ale tak podejrzewała. Taki jego obraz rysował jej się z opowieści jego brata Piotra.

Piotr jej mówił, że będąc z Igorem musi stale i za wszelką cenę pamiętać o sobie, bo inaczej Igor ją zje, wchłonie, pozbawi sił i mocy decyzyjnej. Piotr wspominał, że jest pierwszą kobietą, którą traktuje poważnie. Że wszystkie poprzednie były marionetkami w jego rękach. Płynnie i bez wyrzutów sumienia zastępował jedną, kolejnymi. Wszystkie były atrakcyjne i zafascynowane nim niczym bożkiem płodności. Miał gdzieś ich łzy, rozpaczliwe próby kontaktu, telefony. Tak jakby nie znaczyły dla niego nic. Były manekinami, lalkami bez uczuć.

Była jeszcze jedna, poza nią. Miała prawie pewność. Wydawało jej się, że Piotr jej nie chciał mówić, żeby jej nie zranić. Zdawało jej się, że kiedyś słyszała rozmowę jego rodziców o jakiejś Karolinie, ale to była jakaś tajemnicza historia. Kiedy zapytała wprost Piotra-nabrał wody w usta… A może to ona szukała czegoś, czego nie było?

Mimo słodyczy, rozkoszy i obietnicy szczęścia, które widziała w jego oczach zadecydowała, że nie będzie bezwolą marionetką w jego rękach. Nie pozwoli, by to on podejmował decyzje i pozbawiał jej mocy sprawczej. A co do Szwecji?  Choćby nie wiem co nie wyjedzie! Szwecję może odwiedzić, ale tylko na chwilę, w wakacje. W ramach kompromisu. Kompromisu na JEJ zasadach.

Te przepychanki dały jej siłę o którą nawet się nie podejrzewała! Przekonała się, że ma moc, że wszystko przed nią. Wiedziała, że gdyby tylko postanowiła zacząć życie od nowa ma Pawła. Paweł był obietnicą i nadzieją. Nie był jej obojętny. Pociągał ją i na swój sposób fascynował. Czy chciała teraz z niego rezygnować? A może warto zaryzykować? A może wzorem zachowań Igora kupić truskawki i szampana i zapomnieć o zobowiązaniach? W końcu mąż wcale nie musiałby się dowiedzieć? Bo po co? A nawet gdyby się dowiedział… Przecież ona wiedziała. I żyła.

Igor był zachłanny, bardzo ciepły i dziwnie czuły. Bo czuły bywał. Sporadycznie. Zdała sobie sprawę, że tym razem będzie jej łatwiej, bo on nie chce rozstania. Kocha ją? Tak to czuła jednocześnie będąc szczęśliwą i pełną wątpliwości. Dawno nie była tak odprężona.

Przypomniała sobie swojego pierwszego chłopaka. I pierwszą wspólną noc. Długo nie chciała. Nie była gotowa. Nie czuła potrzeby. W końcu postanowiła przeprowadzić eksperyment na sobie. Trochę dlatego, że On od miesięcy się starał i nie chciała go rozczarować, trochę z ciekawości, trochę z nudy? Wyszło kulawo. Sztucznie. Nieudolnie. Wstrętnie? Właściwie chyba nigdy nie udało im się już odczarować tej pierwszej, wspólnej nocy. Potem związek zaczął się sypać a ona wpadła w sidła miłosnego wirtuoza, który otworzył ją na namiętność. Wskazał drogę. To spotkanie pozwoliło jej odkryć siebie mimo, że zapłaciła za nie złamanym sercem. Pomyliła pożądanie z miłością.

Leżeli obok siebie. W uścisk. Gładził ją po głowie mierzwiąc włosy. Miliardy myśli szybowały w jej głowie z ponaddźwiękową prędkością. Co dalej? Co teraz? Odwróciła się do niego i spojrzała mu w oczy. Widziała zadowolenie. Zapytała czy byłby w stanie wybaczyć jej zdradę…

Na zawsze razem! (cz. 24)

 

Photo by Jon Tyson on Unsplash

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.