Kiedy wpadł do pokoju już leżała w łóżku. Wyhamował. Zapalił światło i usiadł. Parzył na nią i nie wiedział co ma powiedzieć. Obawiał się, że powie za dużo, albo nie to, co powinien, albo za głośno, zbyt agresywnie. Nie chciał dodatkowo zaognić tego konfliktu, który i tak wymknął się już im całkowicie spod kontroli.

Bez makijażu nadal wyglądała ładnie. Miała lekko zaróżowioną cerę i piękne oczy, które teraz intensywnie mu się przyglądały. O czym myślała? Czego się spodziewała, czego pragnęła? Nie wiedział. Z jednej strony był na nią zły jak nigdy. Pokrzyżowała jego plany, zawiodła zaufanie, wytrąciła z równowagi ich małżeństwo, postawiła znak zapytania nad ich związkiem, zwątpiła, oszukała i zawiodła go. Bardzo. Z drugiej strony, nie chciał budować wszystkiego od nowa. Po co mu to było? Nie potrzebował rozwodów, podziału majątku, krojenia na pół wspólnego tortu.

Pamiętał dobrze ile musiał się nachodzić żeby się z nim umówiła. Pamiętał jak go to uszczęśliwiało. Ta niepewność. Nieprzewidywalność. Biegał za nią jak szczeniak, choć robił wszystko żeby tego nie zauważyła. To byłaby skaza na jego wizerunku. Na wizerunku twardziela. Męskiego samca Alfa. Przywódcy stada. A mógł mieć każdą. I miał. Nie zliczyłby z iloma dziewczynami się prowadzał. Z jednymi spotykał się raz, z innymi kilka. Nudziły go. Dostawał, co chciał i odchodził. Panienki same pchały mu się do łóżka. Nie musiał nawet kiwnąć palcem. Jakie to było beznadziejne! Nawet kiedyś skłócił się o to z bratem, który wyjechał mu ze stwierdzeniem, że jest dupkiem i babiarzem bez zasad. Strasznie go ta łatka zirytowała. Miał zresztą wrażenie, że kiedy związał się z Joanną Piotr usiłował ją przed nim ostrzec. Żeby wiedziała z kim ma do czynienia. Żeby nie planowała z nim przyszłości, bo on umie tylko skakać z kwiatka na kwiatek.

Joanna uwielbiała jego brata. Zawsze bawiły ją jego dowcipy. Zaśmiewała się z nich do rozpuku. Świetnie czuli się w swoim towarzystwie. Nadawali na tych samych falach. Przy Piotrze Joanna była zawsze radosna, mijały jej fochy i gorsze humory. To ona ratowała go, kiedy ponownie zaczynał pić. To ona wyciągała do niego pomocną dłoń, kiedy znowu zbaczał z kursu i tracił wiarę w siebie. Była mu wsparciem. Pompowała jego poprzecierane porażkami samopoczucie, usiłując przekonać, że da radę, że jest wyjątkowy. Można zaryzykować stwierdzenie, że się przyjaźnili.

Zastanawiał się czy rozmawiała o tej sytuacji z Piotrem. Czemu wcześniej na to nie wpadł?! Był pewien, że brat wprawdzie nigdy nie zdradziłby jej sekretów ale może wie coś więcej i z czymś się niechcący wysypie. Może uda mu się wyczytać coś pomiędzy wierszami. Tak, zapyta go- postanowił. Planował do niego zadzwonić wieczorem. Miał opory, co jeśli Piotr nic nie wie?

Do głowy przyszło mu jeszcze, że właściwie mógłby porozmawiać z matką Joanny. Lubiła go. Ceniła. Miała do niego szacunek. Może ona przemówi Joannie do rozsądku? A może powinien zadzwonić do szefa Joanny Pawła i z nim, poważnie i po męsku porozmawiać. Zakazać mu rozbijania rodziny. Powiedzieć, że musi zostawić Joannę w spokoju, bo ona ma męża i dzieci. Nie, tego nie mógł zrobić. To byłby dyshonor. Jak coś takiego w ogóle mogło mu przyjść do głowy?!

Kiedy zdał sobie sprawę z tego, że Joanna mogłaby mieć romans z Pawłem poczuł przypływ wściekłości. Nie dość, że zdrada to jeszcze z kim? Z szefem. Gościem, którego zna także on. Facetem, który od lat żyje z kotem i nie wyróżnia się niczym szczególnym. No i jak mogła doprowadzić do tego, że on, bądź co bądź nadal mąż, się domyślił? Odkrył jej sekret?!  Kiedy zdradzał Joanne wszystko było robione tak dyskretnie żeby niczego nawet nie podejrzewała. Poza tym u niego te zdrady się nie liczyły, bo nie miały znaczenia. Nigdy by jej przecież nie zostawił. Te schadzki to był taki przerywnik w szarej, małżeńskiej rzeczywistości. Nic więcej. Nie chciało mu się wierzyć, że Joanna mogłaby go zdradzić dla sporu, bez uczuć…

Joanna cały czas mu się przyglądała. Czuł jakby próbowała odczytać, rozszyfrować jego myśli. W jednej chwili poczuł żal i nagły impuls. Nie, nie pozwoli jej odejść. Choćby nie wiem co! Pochylił się i zdecydowanym ruchem pocałował ją w usta. Były miękkie i przyjazne. Ale czy nadal były bliskie?

Na zawsze razem! (cz. 23)

 

Photo by Hoàng Duy Lê on Unsplash

 

 

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.