Jesień ma dwa oblicza – bywa piękna, słoneczna, radosna  i złota albo buro-szara, deszczowa i nostalgiczna. Ma swoich zagorzałych zwolenników i równie zapiekłych przeciwników.

„Życie zaczyna się dopiero jesienią, kiedy robi się chłodniej” Francis Scott Fitzgerald

JESIEŃ BYWA PIĘKNA

Jesień ma swoje jasne oblicze. Szczególnie w swojej pierwszej części, kiedy jest jeszcze ciepło, a słońce oświetla alejki parkowe skąpane w ferii barw. To taki magiczny czas. Tajemnica. Coś się kończy, coś zaczyna. Przyroda szykuje się do zimy. Zwierzaki gromadzą zapasy jedzenia, niektóre ptaki jak bociany czy żurawie odlatują do ciepłych krajów. Coraz szybciej robi się ciemno, a średnia temperatura oscyluje koło 10 stopni Celsjusza.

JESIENNE OBLICZE
  • Wymieniamy powoli garderobę na cieplejszą, sandały chowamy głęboko w szafie, żegnamy letnią opaleniznę i powoli zaczynamy przyzwyczajać się do wiatru, chłodu i deszczu. Mamy prawo (ba, nawet obowiązek) kupić sobie coś – nie szukając pretekstu 🙂
  • Nasza skóra, włosy odpoczywają od silnego słońca. Możemy teraz w spokoju ducha zrobić sobie skleroterapię (zamknąć popękane żyłki), usunąć letnie przebarwienia. To doskonały czas na naprawę i regenerację. Zarówno w domowym zaciszu jak i u kosmetyczki.
  • Jesienią jest wreszcie czym oddychać. Dla osób starszych jest to ulga.
  • W powietrzu fruwają, wraz ze spadającymi liśćmi, przeróżne zarazki, którymi niestety nawzajem się zarażamy. Jesień to okres przeziębień wszelakich. Czas syropu malinowego, (fatalnej smakowo i zapachowo!) mikstury z cebuli i cukru, czas witaminy D3.
  • Jesień skłania do refleksji o przemijaniu. (o przemijaniu przeczytasz tu.) Deszcz słota i krótkie dni nastrajają nostalgicznie. Czasem warto ulec tej melancholii. Zastanowić się nad sobą swoim życiem. Uporządkować letnie rozdygotanie. Nie uciekać przed smutkiem (o smutku i sposobach radzenia sobie z nim poczytasz tu).
JEIENNE POZYTYWY

Ja nie odżegnuję się od jesieni. Choć pewnie częściej niż zwykle jestem zakatarzona, czuje się smętna i zwiędła – staram się jakoś ratować. Szukam pozytywów, a są:)!

  • Kiedy kończy się lato mniej czasu spędzam na działce (to minus) ale za to zaczynam mieć więcej luzu w który mogę wcisnąć kino i książkę.
  • Rozgrzeszam się łatwiej popijając gorącą czekoladę (poprawia humor!)
  • Piekę ciasta śliwkowe i jabłkowe, więc dom pachnie obłędnie. Solidny kawałek takiego rarytasa dodany do kawy z mlekiem potrafi podnieść mnie na duchu.
  • Wreszcie mogę, oczywiście od czasu do czasu, delektować się grzanym winkiem o cudownie korzennym aromacie.
  • Razem z moimi maluchami (zawsze będą maluchami niezależnie od wielu) – robimy sobie bukiety z kolorowych liści.
  • Wieczorem (i nie tylko!) odpalam świeczki, albo cotton kulki dla pogodnego zabarwienia szarzyzny za oknem:).
  • Usypiając słucham szumu kapiącego deszczu.
  • Mam wenę, łatwiej zabrać mi się za pisaninę, bo świat nie ciągnie mnie aż tak bardzo jak latem:).
  • Na spacerach z Bezą (moją cudowną golden retrieverką) wreszcie mogę obserwować jej rozkoszne, dzikie szaleństwo w błocie i kałużach:).
  • Zawsze znajduję jakiś pretekst żeby, choć odrobinkę, odświeżyć garderobę:).
  • Mogę bezkarnie nosić ulubione kaloszki i płaszcz przeciwdeszczowy w którym wyglądam jak upiór w operze.
  • Kiedy jest mi rzewniej niż zwykle wciskam na nogi, sterane życiem, adidaski i lecę biegać, truchtać, maszerować (o adidaskach poczytasz tu).
PATENT NA PRZETRWANIE JESIENNYCH WIECZORÓW – ZAPRASZAM!

 

Jesień to czas pożegnań. Zamyka pewien etap żeby za chwilę otworzyć następny. Tym, którzy jesieni nie znoszą przypominam, że trwa tylko trzy miesiące i też się kończy…!

„O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny i pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny”. Leopold Staff

Czy macie jakieś patenty na ożywienie minorowego nastroju Pani Jesieni?

Jak skutecznie poradzić sobie z koleżanką CHANDRĄ?!

Photo by Darius Bashar on Unsplash

 

Podziel się tekstem z innymi:
  • 185
  •  
  •  
  •  
  •  
    185
    Udostępnienia

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.