Co ona sobie myślała, co wyobrażała? Najpierw nie panuje nad swoimi emocjami, publicznie go upokarza i ośmiesza wrzeszcząc i wychodząc z knajpy, a potem wraca podpita w środku nocy i czuje się wyraźnie dotknięta kiedy puszczają mu nerwy. Wszystko stanęło na głowie, ale on to wyprostuje. Był tego bardziej niż pewien!

Rano zrobił sobie kawę. Mocną, słodką, z małą ilością mleka. Usiadł przy stole i patrzył jak śpi. Była interesująca. Mimo rozmazanego makijażu  i srogiej miny wyglądała uroczo. Nadal. Nie przeszkadzały mu nawet jej zmarszczki, które mimo pielęgnacji wyłaziły na wierzch. Pomyślał o niej z czułością. Tyle lat razem. Tyle wspólnych chwil, problemów, trosk, radości, miłości, irytacji. Tyle wspólnych celów. I co, teraz mieliby to wszystko przekreślić przez jedną, drobną różnicę zdań. Mało znaczącą, choć dużą zmianę.

Zawsze mieli wszystko ułożone. Nawet nie trzeba było o tym dyskutować. On spędzał większą część dnia w pracy. Pracował także w nocy i w weekendy. A jednak umieli uzgodnić wspólne wyjścia, wyjazdy. Było z tym trochę kłopotu – odwoływanie wizyt w prywatnych przychodniach, przekładane dyżury. Jednak nie mówił jej o tym, nie obarczał swoimi kłopotami. Nie irytował się nawet wtedy, kiedy z powodu jej silnego przeziębienia musiał po kilkunastu godzinach w pracy spędzać czas opiekując się także zakatarzona córką. Potem szedł do szpitala nie zmrużywszy oka. Nawet nie musiała go o to prosić. Sam się zobowiązał pomóc.

Miał wrażenie, że od jakiegoś czasu robi z niego czarny charakter. Jakby bezgłośnie zarzucała mu, że nie jest taki, jaki nigdy nie był. Co jej się nagle stało? Nie rozumiał tego. Przecież zawsze był odrobine apodyktyczny, uważał, że ma rację i lubił postawić na swoim. Przecież to się nie zmieniło. On o tym wiedział i ona też. Zatem o co mogło chodzić?

Widział jak czasami patrzy na niego z niechęcią. Jak rzuca znudzone, zirytowane spojrzenie w powietrze. Złościło go to, ale nie mógł zareagować, bo ona nic nie mówiła wprost. Dawała mu tylko odczuć. Od kilku lat, z coraz większa mocą, dawała mu odczuć, że nie jest taki, jaki być powinien. Dlaczego dopiero teraz tak jasno to sobie uświadomił?

Wyrzucał sobie, że dopuścił do takiej sytuacji. Pozwolił jej przejąć kontrolę nad całą machiną rodzinną. Dziewczynki stały za nią murem. Uwielbiały jej szalone pomysły i ostre poczucie humoru. Była ich przyjaciółka, dobrą wróżką, powiernicą, a czasem też srogim kapralem. A kim był on? Tatą, który blokował pewne nierozsądne decyzje mamy. Tatą, który nakazywał, zakazywał choć ich zdaniem nie miał do tego prawa, bo wcale go nie było. Pojawiał się i wprowadzał ferment. Karolina mu to kiedyś wykrzyczała. Że nie chce mieć takiego ojca, że nic o niej nie wie, nie uczestniczy w jej życiu, a jak już się pojawi to tylko daje jej szlabany, kary i ofukuje.

Poruszyła się, uśmiechnęła przez sen i coś wyszeptała. Wydawało mu się, że wypowiedziała czyjeś imię ale nie usłyszał. A może z tych nerwów już mu się w przestawia? Zastanawiał się jak da radę pójść dziś do pracy. Spał najwyżej godzinę. Był rozbity i poraniony wewnętrznie. I wtedy powiedziała to głośno! Poczuł, że traci kontrole nad sobą. Nie zastanawiając się długo cisnął z całej siły filiżanką z resztkami kawy o śnieżnobiałą ścianę.

Na zawsze razem (cz. 13)

 

Photo by Devin Avery on Unsplash

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.