Dzwonił do niej wielokrotnie. Chciał za wszystko przeprosić. Córki uświadomiły mu, że jego zachowanie nie zawsze było eleganckie i właściwe. Było mu żal tego małżeństwa, było mu żal dziewczynek, wspólnych lat i wszystkiego tego, co kiedyś ich łączyło. Postanowił za wszelka cenę wszystko naprawić, ale ona… nie odbierała.

Najpierw myślał, że nie słyszy, potem przyszło mu do głowy, że się z nim droczy, robi mu na złość. Na koniec wykombinował, że może pojechała do Pawła. Początkowo odsunął tę myśl na bok, odłożył do szufladki zatytułowanej „niedorzeczne” jednak namolnie wracała do niego i nie mógł się jej pozbyć.

A co jeśli Joanna od lat prowadzi podwójne życie? Co jeśli kłamie mu w żywe oczy, podgrywa i oszukuje? Od dawna jest między nimi coraz chłodniej. Może to kwestia tego Pawła właśnie? Czy byłaby zdolna? Czy umiałaby? Czy mogła? Nie znał jej przeszłości, bo dawno temu, jeszcze przed ślubem, umówili się, że nie będą rozmawiali o tym, co było. Bo to bez znaczenia. Wiedział, że przed nim miała kilku facetów, ale to tyle. Zero szczegółów. Właściwie to nawet był ciekawy, ale zawsze obawiał się tej kwestii. A gdyby dowiedział się za dużo? Gdyby prawda nie przypadła mu do gustu? Po co kusić los! Wolał myśleć, że ona jest tylko jego.

To szczelnie ukrycie przeszłości było wygodne zwłaszcza dla niego. Przed poznaniem jej prowadził bardzo bogate życie uczuciowe. Nie, nie uczuciowe. Erotyczne? Zmieniał panienki w tempie niezwykłym. Czasem umawiał się z kilkoma na raz. Same mu się wpychały do łóżka- co miał zrobić?! Był samcem alfa, jak jego ojciec, musiał udowodnić sobie, że jest prawdziwym mężczyzną, a prawdziwi mężczyźni są silni, zdecydowani i mają jedną słabość… piękne kobiety.

Prawdziwi mężczyźni nie wybaczają zdrady. Nie pozwalają sobie na przyprawianie rogów. Trzymają swoje kobiety na niewidocznej, ale dość krótkiej smyczy. Joanna od lat tę linę przeciągała, napinała -do granic możliwości. Ufał jej, więc nie robił rabanu. Widział, że praca sprawia jej dużo radości. Była dobra w tym, co robiła. Odnosiła sukcesy. Dbała też o dom, troszczyła się o dzieci i raz na jakiś czas spoglądała na niego przychylnym okiem.

Kiedyś miał inną pozycję w tym związku. Dominował. Był Królem Lwem, który głaskany za uszkiem przyjaźnie mruczał, a kiedy nastawał zmierzch zmieniał się w groźnego drapieżnika. Był jej ukochanym. Czuł jak na niego patrzyła. Widział, że ją kręci, że na niego leci. A teraz? Wcale go nie widzi, nie zauważa. Jest, siłą rozpędu, i tyle.

A co jeśli uwikłała się w romans ze swoim szefem? Może to właśnie z tej przyczyny przestała go zauważać, liczyć się z jego zdaniem? Może to wszystko przez Pawła? Zadzwonił raz jeszcze. Kiedy nie odebrała wyszperał z jej szafki notes z adresami i telefonami i sprawdził gdzie mieszak Paweł. Całkiem niedaleko, pomyślał przygryzając ze złości wargę. Jeśli jest u niego -pożałuje! Już ja im pokażę! Chwycił kluczyki i pobiegła do samochodu. Z piskiem ruszył.

Kiedy Paweł otworzył mu drzwi był już tak wściekły, że nie widział, nie słyszał -działał w jakimś amoku. Wykrzyczał temu gogusiowi, że ma się odczepić od jego kobiety, że rozbija mu rodzinę i że on mu tego nie puści płazem. Tamten nawet się nie zająknął, tchórz jeden! Uderzył go pięścia w twarz, raz, drugi, przepchnął i wbiegł do mieszkania poszukując swojej żony. Nie było jej tam jednak. To go trochę zbiło z tropu. Miał moment zawahania. A co jeśli oni wcale nie mają romansu? Wyjdzie na palanta?! Kiedy jednak spojrzał na szefa Joanny, który właśnie wstawał z podłogi z rozdziawioną, pokiereszowaną gębą – znowu się wściekł. I jeszcze wybrała takiego pierdołę. Trzasnął drzwiami i wybiegł.

W samochodzie ochłonął. Poczuł, że chyba odjechał, że oszalał. Emocje nieco opadły. Kiedy wjeżdżał do parkingu podziemnego zobaczył, że z naprzeciwka jedzie jego żona… Oboje zatrzymali się i otworzyli okna jednak żadne z nich nie powiedziało ani słowa. Joanna była jak chmura gradowa. Nagle przerwała milczenie i krzyknęła, że nigdy go nie zdradziła po czym z wściekłością w oczach odjechała gdzieś.

Było mu tak strasznie głupio. Czuł się jak prawdziwy palant. Jadąc windą zamówił na wieczór stolik w ukochanej knajpie żony. To wszystko potoczyło się nie tak jak pragnął, ale on to naprawi! Zrobi to! Choćby nie wiem co!

Na zawsze razem (cz. 35)

Photo by Chris Sabor on Unsplash

 

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.