Nie spodziewała się tego pytania. Nie przypuszczała, że może podejrzewać ją o romans z Pawłem. Do tego jeszcze te łzy. Trudno było uwierzyć, że Igor płacze. Zagryzła wargę niechcący raniąc się delikatnie. W ustach poczuła metaliczny smak krwi. Czuła lęk zmieszany ze złością i słabość. Wsunęła się pod ciepłą kołdrę i postanowiła, że pomyśli o wszystkim rano. Teraz musiała odpocząć. Musiała!

Zdążyła tylko przekręcić się na lewy bok, kiedy do pokoju wpadł roztrzęsiony Igor. Zapalił światło brutalnie wyrywając ją z delikatnych objęć Morfeusza. Wyhamował. Stanął nad nią i wpatrywał się. Nie wiedziała zupełnie czego ma się spodziewać. Uderzy ją? Zacznie wrzeszczeć? On tymczasem utknął w miejscu jak zamurowany, na dobre zatrzymując słowa w ustach. Jakby zaryglował wargi w obawie, że powie zbyt dużo, lub tylko o jedno słowo za wiele. Zamiast krzyczeć usiadł zrezygnowany cały czas na nią patrząc.

To było nie do zniesienia. Ta sterta emocji piętrzących się między nimi pęczniała z każdą chwilą. Tworzyła pajęczą sieć utkaną z niedopowiedzeń, nadinterpretacji, nieporozumień i poczucia krzywdy. Patrzyła mu odważnie prosto w oczy starając się wyczytać słowa, które ugrzęzły w czasoprzestrzeni. Co zobaczyła? Smutek, żal, determinację, wściekłość. Dostrzegła miks uczuć o różnym stopniu natężenia i odmiennych kolorach. Jedne były ciepłe i czułe, a inne przeszywająco lodowate i ostre.

Przypomniała sobie czasy kiedy była młoda dziewczyną. Spotykała się wtedy,przez krótką chwile, ze starszym bratem swojej koleżanki. On właśnie tak na nią patrzył zanim zniknął w odmętach świata na dobre. To był jednak tylko romans, a nie wieloletnie małżeństwo. Tamten był tak inny od Igora. Szalony, czuły, nieodpowiedzialny i kompletnie beztroski. Słodki drań. Łobuz. Piotruś Pan we własnej osobie. Kochał mocno, najmocniej na całym świecie tylko krótko. Szybko mu przechodziło, bo stale chciał nadawać na wysokich częstotliwościach. Kiedy tylko fale emocji się wyciszały – płynął do innego portu. Tam, gdzie morze szalało na dobre. Spodziewała się tego. Wiedziała, że tak się to musi skończyć, ale zanurkowała na głęboka wodę, skoczyła na główkę bez rozmysłu. Nie zastanawiała się co może stracić, a co zyskać. Chciała tylko czuć przyspieszony puls i cieszyć się tym, co tak nieprzewidywalne i niegrzeczne. Przez chwile była wolna.

Patrzył tak na nią kiedy widzieli się ostatni raz. Nic nie mówił. Jakby ważył intensywność uczuć które jeszcze między nimi zostały. Pogładził ją po twarzy, musnął ustami w usta i wyszedł żeby nie wrócić już nigdy więcej. Po tym romansie postanowiła, że więcej nie sprzeda tanio skóry. Nie chciała pozwolić żeby ktokolwiek przejął kontrolę nad jej życiem. Kiedy więc poznała Igora pokazał na co ją stać. Musiał się natrudzić, powysilać i postarać. I stanął na wysokości zadania. Mimo tego, że w arsenale broni męskiej zabrakło mu ciepła, czułości i wariactwa, a jego świat i metody zdobywania jej były mało finezyjne i świetnie poczesane. Nie było miejsca na improwizację i brak rozsądku. Doceniła go jednak. No i podobał się jej. Był nieprzyzwoicie męski i władczy. On sam i jego upór, szorstkość, kultura, umiejętność zachowania się w każdej sytuacji. Wtedy wygrał. A teraz?

Teraz siedział na kancie łóżka jakby za chwile miał ją błagać o wybaczenie i prosić o kolejną szansę. Złamany, niepewny, roztrzęsiony. Miał nadal te same piękne oczy, delikatne dłonie, które operowały skalpelem z niezwykłą precyzją i przy okazji potrafiły zrobić doskonałą kawę. Pierwszy raz w życiu zobaczyła, że on tez może być słaby. Czyżby tak obawiał się tego, że odejdzie do Pawła, że go zostawi. Czyli chyba ją nadal mocno kochał? A może to było tylko przyzwyczajenie, wyrachowanie, lęk przed utratą dzieci, przed samotnymi nocami?

Wahała się. Zupełnie nie wiedziała czego się spodziewać. Czyżby wygrała tę batalię? Czy ten cały cyrk spowoduje, że on zmieni zdanie? Zrezygnuje z tej Szwecji? Przeprosi? Przemyśli zastanowi się nad sobą? I czy ona wreszcie nadal chciała tego pojednania? Czy po tym wszystkim ma jeszcze ochotę dalej z nim być? Grać w jednej drużynie? Być na tych samych zasadach jakby nigdy nic? Była pełna wątpliwości. Może jednak nastał czas na zmiany? Właśnie kiedy miała się tym z nim podzielić on nieoczekiwanie nachylił się i pocałował ją w usta…

Na zawsze razem! (cz. 22)

 

Photo by Ali Morshedlou on Unsplash

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.