Paweł został włączony do tej historii, nie żeby wbrew własnej woli, ale bardzo mocno. Najpierw zatrudnił Joannę, następnie się z nią zaprzyjaźnił, potem ją pokochał, dostał w nos od jej męża za niewinność, a na koniec dostał Joannę. Całą. Nie był zachłanny, ale miał nadzieję, że na dłużej. Do końca świata?

Kiedy zadzwonił domofon nie miał pojęcia, kto to. Przypuszczał, że znowu roznoszą ulotki, więc otworzył drzwi nawet nie zerkając na wyświetlacz. Po kilkunastu sekundach usłyszał dźwięczący sygnał dzwonka do drzwi. Zdziwiło go to, ale otworzył. Mąż Joanny? Wzburzony i wściekle roztrzęsiony Igor zapytał go dlaczego ukradł mu żonę  i czy dobrze się z tym czuje. Są małżeństwem od wielu lat, mają dwójkę dzieci i on sobie zwyczajnie tak nie pozwoli. Nie czekając na odpowiedź przepchnął go i wbiegł do mieszkania. Zobaczył, że jego żony nie ma, krzyknął, że Paweł ma się od niej raz na zawsze odczepić i dał mu w nos. Dwa razy. Tego się spodziewał. Kiedy wstał -Igora już nie było. Na odwet było zbyt późno.

Kiedyś trenował zapasy. Gdyby miał lepszy refleks, z całą pewnością, obiłby Igora fest. Ta sytuacja jednak na tyle go zaskoczyła, że nie zdążył nawet otworzyć buzi. O co chodzi do jasnej cholery? Co się takiego stało, zastanawiał się gorączkowo. Potem przyszło u do głowy, że być może Joanna jest w niebezpieczeństwie. Chciał się upewnić. Chwycił za telefon i zadzwonił do niej. Nie odebrała, więc nieco spanikowany nagrał się. Czekając na to, że oddzwoni, jak miała w zwyczaju, przyłożył sobie do purpurowych śladów po ciosach – woreczek napełniony lodem. Miał nadzieję, że opuchlizna szybko zejdzie. Następnego dnia umówiony był na ważne, służbowe spotkanie.

Ku jego zaskoczeniu po chwili domofon zadzwonił ponownie. Przypuszczał, że to może Igor. Opadły emocje, zrozumiał, że popełnił błąd i przyszedł przeprosić? O nie, tak łatwo mu nie pójdzie. Przekroczył granice. Mógłby nawet iść na policję i oskarżyć go o napaść. W domofonie usłyszał jednak głos Joanny, zobaczył ją na małym ekranie videofonu. Serce zatrzepotało mu mocniej.

Wbiegła cała rozemocjonowana. Wzburzona. Kiedy otworzył drzwi spojrzała na niego z przerażeniem. Musiał świetnie wyglądać, nie ma co!  Nie, chyba nie było aż tak źle. Kobiety kochają wojowników. Przytuliła się do niego i zarzuciła mu ręce na szyję. Była tak bliska. Czuł jej oddech, zapach. Zanurzył się w nim. Ból minął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wyszeptał, że ostatnią rzeczą jaką chciałby zrobić byłoby rozbicie jej rodziny. Przecież wiedział, że ma córki, że kocha je obłędnie. Wiedział, że gdyby tylko zrobił zamach na jej serce – bardzo skomplikowałby jej życie. Pozostawała więc, od lat, w sferze jego marzeń. Gładził ją po włosach czując pożądanie zmieszane z wielką czułością.

Kiedy na sekundę przestał mówić -przyłożyła mu palec do ust i zaczęła delikatnie całować. Po chwili całowała go już bardzo namiętnie, intensywnie, z pasją jakby z nadzieją na ciąg dalszy. Jemu też puściły hamulce. Przestał się kontrolować. Przestał mieć wątpliwości. Przestał myśleć co będzie i czy nie skomplikuje jej życia nadmiernie. Całkowicie zatracił się, zachłysnął Joanną.

Nigdy nikogo nie pragnął bardziej, no może z wyjątkiem byłej żony Była spełnieniem jego najskrytszych marzeń i fantazji. Byłą obietnicą szczęścia, zapowiedzią radości, zwiastunem rozkoszy.

Świat wirował. Ich ciała splatały się w miłosnym objęciu. Ciężko oddychali, pragnęli być tak blisko jak to możliwe. Byli zachłanni siebie. Gładził ją, dotykał, pieścił stale ciekaw co będzie dalej. Ekscytacja zamiast opadać stale rosła. Pęczniała. Nabrzmiewała. Była słodka i nieznośnie pociągająca.

Po wszystkim opadli miękko na pościel. Żadne z nich nie było skrępowane, zawstydzone. Uśmiechali się do siebie. Byłą między nimi bliskość, czułość i fascynacja -jakby byli razem od wielu lat. Obserwowała go z uśmiechem, a on podziwiał ją. Tak zmysłowa kobieta, tak bezwstydnie zadowolona z siebie, tak wyluzowana i pełna pasji, uwielbiał ją. Była dla niego esencją kobiecości. Pełna akceptacji siebie, radość życia i pogoda ducha.

Potem przeczesała dłońmi jego włosy, miękko pocałowała w usta i wstała. Niespiesznie ubrała się i powiedziała mu, że będą musieli porozmawiać, ale nie dziś. Obserwował ją. Śledził każdy jej ruch. Była tak zmysłowa… Chyba mu się zdawało, że była też wzruszona, zmartwiona, niemal płakała? Kiedy znalazła się już przy drzwiach, wstał chwycił ją za rękę, przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Poczuł jej zawahanie. Chciała zostać?  Nie zatrzymywał jej jednak. Nie zrobił niczego żeby ją zachęcić, choć mógł. Nie chciał dodatkowo komplikować i tak niełatwej sytuacji.

Kiedy zamknął za nią drzwi szczęście prysnęło jak bańska mydlana. Miał wrażenie, ze ten początek był jednocześnie jakimś końcem…

Na zawsze razem (cz. 34)

Photo by Roland Denes on Unsplash

 

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.