Zawsze kiedy robi się błogo – coś nagle musi ten bezkres zadowolenia rozproszyć. Tak było i tym razem. Szach, mat i po zabawie! Idylliczny nastrój prysł jak bańka mydlana za sprawą jednego, prostego jakby mogło się wydawać pytania. -KIM JEST MAGDA?
You May Also Like
Kiedy na Twojej drodze staje miłość (cz. 14)
Ten wieczór był magiczny. Niesamowity. Czułem się szczęśliwy jak nigdy przedtem. Czy tak jest, kiedy spotyka się miłość życia, kogoś pisanego nam w gwiazdach? Nigdy wcześniej nie myślałem, że kiedyś będę mógł być sobą aż tak bardzo, że związek z kimś może być oparty na tak ciepłej szczerości i akceptacji.
You May Also Like
Kiedy na Twojej drodze staje miłość (cz. 13)
Szczęście. Ma tak wiele znaczeń. Jest tak niezwykle pojemne. Każdy rozumie go na inny sposób. Jak ja to widzę? Czuję, że jedna z twarzy mojego szczęścia ma na imię Julia. Opierałem się, broniłem i oszukiwałem, a teraz zobaczyłem to bardzo wyraźnie.
You May Also Like
Kiedy na Twojej drodze staje miłość! (cz.11)
Kolejnych kilka dni unikałem świata. Znaczy, żyłem jak zwykle ale nie do końca. Pracowałem, ćwiczyłem, uczyłem się i trochę pomagałem w domu, bo ojciec zwichnął nogę i trzeba było przejąć część jego obowiązków.
You May Also Like
Kiedy na Twojej drodze staje miłość (cz. 10)
Podjąłem decyzję. Prostuję drogi, stawiam granice, wracam do zasad i kończę z piwem. Moje życie skomplikowało się zdecydowanie za bardzo. Lubiłem proste sytuacje, a nie te rodem z komedii romantycznych nagradzanych złota maliną za najgorsza szmirę na rynku!
Kiedy na Twojej drodze staje miłość (cz. 9)
Byłem na siebie wściekły. Jak mogłem w takiej sytuacji zachować się w ten sposób. Jak mogłem wplątać się w taką historię?!
You May Also Like
Kiedy na Twojej drodze staje miłość (cz. 8)
Ojciec pożyczył mi samochód żebym szybciej do niej dotarł. Powiedziałem mu, że muszę jej pomóc, bo stało się coś złego – byłem tego bardziej niż pewien. Tata nie dopytywał kim jest ta ONA i co też mogło jej się przytrafić. Dał mi kluczyki, dokumenty i nawet nie upomniał żebym jechał ostrożnie.








