W najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że ostatnie spotkanie ze Zdzisławą będzie miało dla mnie takie konsekwencje.

W środę rano zauważyłam, że część sąsiadów przestała się do mnie uśmiechać, a pan Mietek spod trójki ostentacyjnie mnie zlekceważył nie odpowiadając nawet na moje donośne -dzień dobry. Zanim przyszło mi do głowy, że ta nagła zmiana frontu to krecia robota mojej ulubionej Zdzisławy, minęło trochę czasu.

Początkowo zwaliłam wszystko na zmienna pogodę, brak kawy, czy też solidarne wstanie lewą noga. Kiedy jednak dozorczyni, która zawsze była mi wybitnie przychylna, fuknęła, że drzwi się zamyka, a nie trzaska nimi, pomyślałam, że cos tu śmierdzi. To nie mógł być zwykły zbieg okoliczności.

Ania i Karolina – moje córki wróciły ze szkoły w minorowych nastrojach. Karolina poskarżyła się również, że Pani Klaudia spod piętnastki zwróciła jej uwagę, żeby wreszcie zaczęła ciszej mówić, bo nie jest w lesie. -Wiesz, mamo, kontynuowała – ja mówiłam do Ani, nie krzyczałam, a pani Klaudia wybitnie szukała pretekstu. Dobra, pomyślałam. Dość tego. Założyłam adidasy, narzuciłam wełniany sweter i zbiegłam do dozorczyni na małe przeszpiegi. Miałam nadzieję, że wreszcie coś się wyjaśni i cała ta sytuacja zacznie być dla mnie bardziej oczywista.

Pani Julia otworzyła drzwi po dłuższej chwili. Patrzyła na mnie wyczekująco, wybijając jakiś dziwny rytm lewą stopą. Jej zmarszczka między brwiami niemal pulsowała w rytmie przyśpieszonej pracy serca. – Dobrze, czy mogłaby mi pani wytłumaczyć co się tutaj dzieje? Dlaczego nagle wszyscy sąsiedzi zaczęli mnie traktować jak trędowatą? Pani zawsze wszystko wie, pani Julio, zagaiłam grzecznie. Dozorczyni zagryzła wargi, wbiła we mnie świdrujące spojrzenie i zapytała czy oby na pewno nie wiem, no bo kto, jak kto… Odparłam, że nie wiem z całą pewnością – jakem ja.

Julia prowadziła wewnętrzny dialog ze swoim sumieniem. Chwilę więc stałyśmy w milczeniu. W końcu się przełamała. – Droga pani, bo my tu w tym apartamentowcu to jesteśmy ludzie miłujący spokój, harmonię i zwierzęta i nikt nie zaakceptuje takiego zachowania jakie pani prezentuje.

Wbiło mnie w ziemię. Dosłownie. Ja jako osoba nietolerancyjna i to jeszcze w kwestii zwierząt, które uwielbiam jak mało kto… Poprosiłam o szczegóły i dostałam je spakowane w złośliwy, pełen niechęci wywód. Okazało się, że od dawna mobbinguję panią Zdzisławę. W zeszłym roku usiłowałam uwieść jej męża, ale mi nie wyszło (to się rozumie samo przez się – wystarczy przecież popatrzeć na klasę obu Pań, dodała od siebie Julia). Kiedy niecny plan rozbicia Zdzisławowego małżeństwa spalił na panewce- zaczęłam się mścić. Stale dokuczałam mojej stylowej sąsiadce, bezustannie zwracałam jej uwagę, psułam krew i … permanentnie,  narzekałam na jej kota. Że śmierdzi na klatce schodowej, że kłaczki latają, że powinna go oddać komuś z domem, bo męczy się w mieszkaniu (coś w stylu, – wie Pani, przecież sama ma pani psa! No jak tak można!). Mało tego, kiedy przyszła do mnie wieczorem pożyczyć jajka i mąkę do ciasta – dałam jej jaja śmierdzące i stare. SPECJALNIE, wycedziła na koniec, przez zęby pani dozorczyni.

Na takie dictum trudno było coś powiedzieć. Poklepałam dozorczynię po pulchnym przedramieniu i pogratulowałam naiwności. Powiedziałam, że nie będę opowiadała mojej historii, bo i tak już mi teraz nikt nie uwierzy. Żałość, litość i trwoga… Julia zrobiła wielkie oczy. I stanęła jak wryta. No tego się chyba nie spodziewała. Prawdziwy dramat w trzech aktach.

Wczołgiwałam się powoli po schodach kiedy z naprzeciwka zobaczyłam Zdziśkę. Nie było odwrotu. Postanowiłam ją zlekceważyć. Minęłyśmy się bez słowa. Ona wyfiokowana, odstawiona jak stróż w Boże Ciało, wyperfumowana totalnie i pełna wewnętrznego, radosnego trelu. Mnie słowa ugrzęzły w gardle, co dziwne ona też nie wykrztusiła z siebie ani dźwięku.

A niech Cię, Zdzisławo. Zero jeden dla Ciebie, ale jeszcze mnie popamiętasz! Wypowiadam Ci wojnę Ty paskudna żmijo…

 

Zdziśka i jej pociski!

Zapraszam na pozostałe Zdziśkowe perypetie:

Chcesz poznać Zdziśkę? Zapraszam na pierwsze spotkanie ze Zdziśką!

Zdziśka prawdę Ci powie!

Zdziśka kontra pies

Zdziśka i wielkie rozczarowanie

Zdziśka i jej pociski!

Zdziśka – dobra rada!

Zdziśka ponad podziałami – czyli gołąbek pokoju

Ratuj się kto może, czyli Zdziśka w miejskiej dżungli za kierownicą

Podwójne życie Zdzisławy

Zdziśka i mój Specjalny, Świąteczny Prezent dla niej

Zdziśka Ty chyba oszalałaś! O matko!

Photo by David Clode on Unsplash

 

 

Podziel się tekstem z innymi:
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia

Spodobał Ci się tekst? Zostaw komentarz.