Nie wierzył ani w to, co widział, ani tym bardziej w to, co słyszał. To omamy, zwidy? Joanna chciała tego, co on. Była najwyraźniej gotowa zostawić Śródmieście. Porzucić je dla życia pod Warszawą. To brzmiało niczym żart, kpina, kabaret. Był zdumiony. Nie mieściło mu się w głowie, że żona, ot tak porzuci SWOJE ukochane Centrum dowodzenia, jak zwykła mawiać o ich wspólnym mieszkaniu, w samym sercu Warszawy.
Na zawsze razem (cz. 70)
You May Also Like
Na zawsze razem (cz. 69)
Miała mieszane uczucia. Z jednej strony nawet się cieszyła, że Igor wraca do domu, z drugiej miała poważne wątpliwości co do tego, czy ta próba ogniowa wyjdzie im obojgu na dobre. A co jeśli pękną, nie dadzą rady, zawiodą dziewczynki i samych siebie?
You May Also Like
Na zawsze razem (cz.68)
Zrobił to. Odważył się. Skoczył na głęboką wodę pierwszy raz w życiu kalkulując. Robiąc dokładny bilans zysków i strat. Nigdy wcześniej nie poświęcał nadmiernej uwagi rzeczom dziejącym się poza stołem chirurgicznym. Tam, zawsze był precyzyjny i uważny. Na co dzień było inaczej. Do tej pory zdarzało mu się podejmować decyzje, które weryfikowało dopiero życie.
You May Also Like
Na zawsze razem (cz. 67A)
Mieli podobne oczekiwania. Oboje pragnęli odwilży w relacjach, oczyszczania atmosfery, spokoju, harmonii i czasu dla rodziny. Postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę mimo, że kosztowało ich to sporo. Ona rezygnowała z nadziei na związek z kimś, kto rozumiał ją bez słów, on planował porzucić romanse i poświęcić się sprawom domu. Czy po tylu latach na rozpędzonej karuzeli byli jeszcze w stanie zmienić aż tyle? Czy to miało prawo się udać?
You May Also Like
Na zawsze razem (cz.67)
Serce i rozum – czyli dwoje na huśtawce zbudowanej przez emocje. Gdyby tak udało się znaleźć kompromis między jednym, a drugim, jednak nic z tego. Nie w tym przypadku. Joanna doszła do ściany. Serce wskazywało na Pawła, rozum na Igora. Prześladowało ją jeszcze poczucie obowiązku, odpowiedzialność i pragnienie szczęścia dla córek. Czuła, że znowu musi zrezygnować z siebie, poświęcić swoje dobro dla dobra bliskich…
Na zawsze razem (cz.66)
Kiedy konspiracyjnym szeptem oznajmiła, że wie jak uratować to małżeństwo, ale ma jeden warunek – poczuł satysfakcję zmieszaną z niepokojem. Warunek? Ale jak to? Będzie stawiała mu warunki? Po tym wszystkim? Naprawdę?!
Na zawsze razem (cz.65)
Tak jak sądziła, Igor nie zamierzał toczyć kurtuazyjnych pogawędek przy szpitalnej herbatce. Miał sprawę do załatwienia i chciał zrobić to od ręki. Już. Natychmiast. Jest powód, jest więc rozmowa i jest decyzja. Precyzyjne cięcie, potem szycie i ewentualnie zmiana opatrunków. Nici miały roztopić się same…
Na zawsze razem (cz. 64)
Czekał na nią niecierpliwie. Przygotował się na to spotkanie. Wiedział czego pragnie i miał pewność tego na co się nie zgodzi. Irytowało go to, że nie umiał przewidzieć przebiegu rozmowy, a bardzo lubił mieć nad wszystkim kontrolę. Tym bardziej wkurzył się na siebie, kiedy wbrew woli – usnął nie w porę. Gdy otworzył oczy już była. Siedziała obok łóżka i sprawdzała coś w telefonie. Można powiedzieć, że spóźnił się na to spotkanie. Nie znosił się spóźniać.
Na zawsze razem (cz. 63)
Była kompletnie rozbita, rozdarta i wściekła. Nie, nie zła na świat, okoliczności czy los. Była wkurzona na siebie. Na ten brak konsekwencji, na tą zabawę w kotka i myszkę, na rozchwianie, które ostatnimi czasy stawało się jej cechą dominującą. Dwa kroki w przód i sześć w tył.
You May Also Like
Na zawsze razem (cz.62)
Pił, jadł, spał i myślał w przerwach prowadząc dialog wewnętrzny i zewnętrzny – z lekarzami i pielęgniarkami. Ktoś puścił pare z ust i rozeszło się kim jest i co robi. Był guru od spraw, nomen omen, sercowych, więc młodzi medycy przychodzili do niego porozmawiać o kardiologii i dziwnych przypadkach, które przerabiał na swoim oddziale. Te rozmowy były naprawdę ciekawe. Ku swojej radości przypomniał sobie, że medycyna to jest coś, co kręci go i uwodzi. Właściwie nie mógł już się doczekać kiedy znowu zacznie operować. Lubił to.










