Już wiedział, że zawalił po całości. Miał tego świadomość od dawna, ale teraz przekonywał się, że skutki jego postępowania rozlały się na całą rodzinę. Skrzywdził nie tylko siebie, usiłując być bardziej męskim niż to możliwe, ale także najbliższe sobie dziewczyny. Był współodpowiedzialny za to, co stało się z jego małżeństwem i za to w jakim miejscu znalazła się jego młodsza, tak kochana córeczka. Gdyby poszedł po rozum do głowy nieco wcześniej, może udałoby się uniknąć wszystkich tych niepotrzebnych zmartwień i dramatów?
Na zawsze razem (cz.96)
Na zawsze razem (cz.95)
Początkowo myślała, że mąż nie mówi całkiem serio. Zdawało jej się, że histeryzuje, a może tylko usiłowała o tym przekonać samą siebie? Nie chciało jej się wierzyć, że z Zuzką jest tak źle. Owszem widziała, że młodsza córka potrzebuje wsparcia i nawet planowała zrobić coś, by odzyskać z nią kontakt, ale wychodziło jej to bardzo nieudolnie. Czuła, że zawiodła, ale winę początkowo dzieliła jednak na równo -między siebie i Zu, która unikała wszelkich kontaktów i robiła co się dało, by dano jej spokój. Joanna zwalała to na dojrzewanie, tak było znacznie łatwiej…
You May Also Like
Na zawsze razem (cz.94)
Joanna, niespiesznie jak mu się wydawało, szukała pracy, koncentrując się przede wszystkim na swojej pierwszej, obecnie, miłości, siwym koniu o imieniu Djeco. Latała do tej stadniny z rozwianym włosem i szaleństwem w oczach. Bardzo go to cieszyło. Widział, że wraca do siebie. Czuł, że ich wspólne życie zaczyna odzyskiwać smak i aromat. On też nabrał wiatru w żagle. Powrót do pracy, choć kosztował go sporo wysiłku, dawał mnóstwo satysfakcji.
You May Also Like
Bo koniec to często… nowy początek
Kiedy rozstałam się z Arturem myślałam, że nic dobrego mnie już nie spotka. Miałam 38 lat, solidny kredyt na mieszkanie, pierwsze siwe włosy, kilka kilogramów nadwagi i całkiem spore zmarszczki mimiczne. On pakował swoje rzeczy do walizek, a ja przyglądałam mu się z boku zastanawiając dlaczego tak się to wszystko potoczyło. Dlaczego, nagle, po piętnastu wspólnych, wydawałoby się szczęśliwych, latach on postanowił układać swoje życie od nowa. Nie byłam dość dobra, za mało o siebie dbałam, a może wszystko przez to ciągłe zmęczenie? Obwiniałam się i wmawiałam samej sobie, że do niczego się już nie nadaje, że bez niego jestem nic niewarta. Gdybym namówiła go na ślub, może tak łatwo by mnie nie zostawił? Może by walczył? Dlaczego zawsze robiłam to, co on chciał – myślałam przygnębiona.Continue Reading…
Ja, przyszła teściowa…
Zawsze myślałam, że synowie wybierają sobie żony na podobieństwo matek. Może nie byłam chodzącym ideałem, ale o dom zawsze dbałam. Mąż i syn chodzili w czystych, uprasowanych ubraniach, gotowałam zdrowo i codziennie, a i w mieszkaniu było posprzątane. Dbałam o to, żeby każdy z nich miał czas na swoje przyjemności, na swój rozwój.
You May Also Like
Na zawsze razem (cz. 93e)
Odkąd w pełni świadom swoich potrzeb sam pisał scenariusz własnego życia – zmieniło się ono nie do poznania. W wolne poranki, zamiast pospać, biegł, i to sam z siebie, po świeże bułeczki, zajadał się całkiem innymi smakami, które podawała mu Maria lub szlajali się po knajpeczkach racząc się dziwnymi potrawami. Ukochana zdołała go namówić nawet na… kebaba. No i śmiał się często, złagodniał. Koledzy z pracy przecierali oczy ze zdumienia. Niewiele osób wiedziało co stoi za jego przemianą.
You May Also Like
O mężczyźnie, który spadł mi z nieba!
W pewnym wieku człowiek przestaje wierzyć, że jeszcze coś mu się od losu należy, że coś go jeszcze spotka. Tym bardziej coś takiego jak płomienny romans…
You May Also Like
Na zawsze razem (cz. 93d)
Nigdy nie był dobry mężem, a co gorsza zawsze zdawał sobie z tego sprawę – tylko co miał z tym niby zrobić?! Wychodziło na to, że był kiepski z pełną premedytacją. Cóż, za pocieszenie służył mu fakt, że nikt nie pokazał mu jak być mężczyzną z prawdziwego zdarzenia, więc był takim człowiekiem, jakim zdawało mu się, powinien być. Takim, jakim było mu wygodniej, a że zawsze pragnął być wolnym duchem i ciałem, niezależnym, nastawionym na siebie -takim się stał. Zresztą artyści muszą być skupieni na sztuce, bo inaczej zaprzepaszczają talent… Zdawało mu się, że Maria dawno temu zaakceptowała taki stan rzeczy, a jednak bardzo się mylił. Nie przypuszczał, że aż tak bardzo!
To ja – POTWORNA kobieta, czyli czego MATCE nie wolno?!
Zacznijmy od tego, że nigdy nie chciałam mieć dzieci. Wiedział o tym cały świat. ON też. Nie robiłam z tego tajemnicy. Nie ukrywałam przed nikim. Dla mnie to nie było żadne zagadnienie. Nie lubiłam dzieci, wkurzały mnie. Były wrzaskliwe, ryczały bez powodu i całkowicie zagarniały świat swoich rodziców. Nie, bobas nie był na moje nerwy! Bez dwóch zdań!
Na zawsze razem (cz.93c)
Nie umiała zliczyć, jak wiele razy wyobrażała sobie TEN dzień. Dzień w którym zamieszka wreszcie z Janem. Robiła wszystko, by studzić rozbuchane wizje, tak bardzo bała się, że rzeczywistość nie sprosta wyobrażeniom.










